Obie organizacje, oraz wspomagające je Gdańska Akademia Bankowa, uzgodniły właśnie projekt gruntownej modyfikacji rządowego programu "Rodzina na swoim". Teraz przekażą swoje propozycje ministrom: infrastruktury i finansów oraz posłom z sejmowej komisji "Przyjazne Państwo".
Chodzi o radykalne zwiększenie dostępności kredytów, w których spłacie pomaga państwo - przez osiem lat spłaty dopłaca mniej więcej połowę odsetek. W czasie niedawnej debaty na Krajowym Kongresie Finansowania Nieruchomości deweloperzy i bankowcy byli zgodni, że z takich dopłat powinny móc korzystać także osoby samotne (obecnie rodziny i osoby wychowujące
dzieci). Kontrowersje wzbudziła natomiast propozycja Polskiego Związku Firm Deweloperskich, by wyłączyć z programu rynek wtórny. Ostatecznie bankowy ją poparli. Równocześnie zrezygnowali ze swojego postulatu - podniesienia pułapu cen mieszkań objętych dopłatą. Pułap ten miałby wzrosnąć, ale tylko w gminach sąsiadujących z miastami wojewódzkimi.
Ponadto deweloperom i bankowcom zależy na zmianie formuły dopłat. Nowa, to pomysł prof. Leszka Pawłowicza z Gdańskiej Akademii Bankowej. Chodzi o to, by
budżet pomagał kredytobiorcom przez cały okres spłaty kredytu, ale tylko wtedy, gdy oprocentowanie przekroczy określony pułap. Natomiast w okresie, gdy stopy są niskie, kredytobiorcy żadnej dopłaty by nie dostawali. "Regulacja ta miałaby zapobiegać stymulowaniu tzw. bąbli cenowych w okresach koniunktury" - wyjaśniają sygnatariusze porozumienia. Ich zdaniem, "regulacja ta ponadto ułatwi bankom szacowanie
zdolności kredytowej ponieważ spowoduje ograniczanie ryzyka stopy procentowej dla kredytobiorców".
Polski Związek Firm Deweloperskich i Związek Banków Polskich będą też lobbować w kwestii budownictwa czynszowego oraz bezpieczeństwa klientów deweloperów. W tym drugim przypadku obie organizacje rekomendują tzw. rachunek powierniczy. Wpływałyby nań pieniądze osób finansujących budowę mieszkań. Bank wypłacałby deweloperowi te pieniądze w miarę postępu robót.
Więcej w blogu Marka Wielgo