Biznes Ludzie Pieniądze

Kryzys nie wpływa na zdrowie publiczne

Leszek Kostrzewski; Piotr Miączyński
15.06.2009 , aktualizacja: 15.06.2009 20:37
A A A Drukuj
Bezrobocie rośnie, budżet państwa się sypie, a wpływy ze składki zdrowotnej rosną. I to jak - od początku roku wpłynęło o niemal dwa miliardy zł więcej niż przed rokiem! Skąd ten wzrost? Ciągle rosną nasze pensje
Budynek ZUS w Zielonej Górze
Fot. Sebastian Rzepiel / AG
Budynek ZUS w Zielonej Górze
Ekonomiści grożą, że w tym roku zabraknie w państwowej kasie od 30 do 50 mld zł. Dochody budżetu do maja są o 3 mld mniejsze, niż zakładał rząd. A z najważniejszego dla kasy państwa podatku VAT - o 2,8 mld zł mniejsze.

Tymczasem do Narodowego Funduszu Zdrowia pieniądze z ZUS nadal płyną szerokim strumieniem. W styczniu o 410 mln więcej niż przed rokiem. Podobnie było w lutym - wzrost o 424 mln zł, marcu - o 428 mln zł, oraz kwietniu i maju - po 300 mln więcej.

Skąd wyższe wpływy? - Składka zdrowotna zmienia się w zależności od wysokości pensji. A w kraju wynagrodzenia mimo kryzysu nadal rosną - opowiada Krzysztof Rybiński, były wiceprezes NBP, obecnie w Ernst & Young.

Przykład: w pierwszym kwartale tego roku średnia płaca brutto w sektorze przedsiębiorstw była wyższa o mniej więcej 8 proc. niż rok wcześniej. W kwietniu wzrosła o 4,8 proc. i wynosi 3294,76 zł.

W NFZ euforii jednak nie ma. Edyta Grabowska-Woźniak, rzecznik NFZ, wyjaśniła nam, że wpływ składki, mimo że wyższy niż rok temu, i tak jest poniżej zakładanego planu Funduszu (i to o kilkadziesiąt milionów). Szpitale i przychodnie na więcej pieniędzy nie mają więc co liczyć.

Ba, Rybiński ostrzega, że w drugiej części roku wpływy do NFZ mogą spaść. Powód? Rzecz jasna kryzys.

Bo płace z pewnością nie będą już tak szybko rosnąć. Rosnąć za to w drugiej połowie roku ma bezrobocie. Według resortu pracy w maju wyniosło ono 10,8 proc. Ekonomiści oceniają, że w ciągu najbliższego roku może być o 2-2,5 pkt proc. wyższe, a to oznacza pół miliona nowych bezrobotnych.

Nic więc dziwnego, że aby zwiększyć wpływy, PO od dłuższego czasu napomyka o możliwości podniesienia składki zdrowotnej. Dziś to 9 proc., z tego 7,75 proc. odliczamy sobie od podatku. Jeszcze w marcu szef klubu Platformy Zbigniew Chlebowski mówił, że jeśli sytuacja budżetu będzie trudna, rząd zwiększy składkę jeszcze w tym roku o 0,5 pkt proc. Budżet zaoszczędziłby na tym 2,5 mld zł.

Z kolei premier nie wykluczał podwyżki składki od przyszłego roku do 10 proc. To oznacza jednak dla osób zarabiających średnia krajową (czyli 2,4 tys. na rękę) co miesiąc kilkadziesiąt zł mniej przy wypłacie.

- To bardzo zły pomysł - komentuje Piotr Jaworski z Krajowej Izby Gospodarczej. - Nie ma takich pieniędzy, których nie można wydać na służbę zdrowia. - Zamiast podnosić składkę i pompować kolejne miliardy, trzeba zreformować sposób, w jaki NFZ wydaje swoje pieniądze - ocenia Jaworski.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów