Biznes Ludzie Pieniądze

Fiskus ostrożnie wchodzi na wieś

Piotr Skwirowski, Sylwia Śmigiel
15.06.2009 , aktualizacja: 15.06.2009 20:43
A A A Drukuj
Pierwszy krok do wprowadzenia zwykłego podatku dochodowego w rolnictwie. Resort finansów bierze się do najbardziej dochodowych gospodarstw.
SONDAŻ
Czy uważasz, że rolnicy powinni płacić zwykły podatek dochody jak inni przedsiębiorcy?

tak, ale
nie
nie mam zdania

Na pierwszy ogień zmian pójdą osoby prowadzące tzw. działy specjalne produkcji rolnej, czyli najbardziej dochodowe gospodarstwa. Chodzi m.in. o uprawę pieczarek, fermy kur niosek, uprawy szklarniowe i pod folią, hodowle psów i kotów rasowych oraz zwierząt futerkowych.

- Dzisiejsze zasady opodatkowania działów specjalnych to archaizm, który funkcjonuje od połowy lat 70. XX w. Nie ma potrzeby tego utrzymywać - mówi "Gazecie" wiceminister finansów Maciej Grabowski.

Obecnie to Ministerstwo Finansów wspólnie z Ministerstwem Rolnictwa ustala co roku tzw. szacunkowe normy dochodowości dla tych typów działalności. To właśnie urzędnicy określają, jaki dochód w danym roku przyniesie np. 1 metr kwadratowy upraw szklarniowych albo hodowla jednego lisa lub metra kw. powierzchni zajmowanej przez dżdżownice. - A potem niezależnie od tego, czy ten dochód rolnicy osiągną, muszą płacić podatek - przyznaje wiceminister Grabowski i dodaje: - Czas wyrzucić ten archaizm na śmietnik.

Co w zamian? - Będziemy traktować rolników prowadzących działy produkcji rolnej tak jak zwykłych przedsiębiorców - zapowiada.

Po przygotowywanej w resorcie finansów zmianie przepisów w przyszłym roku szacunkowych norm dochodowości już nie będzie.

Rolnicy tak jak przedsiębiorcy będą płacić podatek od rzeczywistych przychodów. Tak jak dziś będą mogli wybierać, czy chcą płacić fiskusowi na tzw. zasadach ogólnych, czyli opierając się na skali podatkowej ze stawkami 18 i 32 proc., czy też wolą się rozliczać wedle 19-proc. stawki liniowej.

Będzie też trzecia możliwość, czyli opodatkowanie tzw. ryczałtem ewidencjonowanym. To nowość. - Mamy nadzieję, że wielu podatników wybierze właśnie ryczałt - mówi Grabowski.

Resort proponuje dla działów specjalnych produkcji rolnej 5,5-proc. stawkę ryczałtu od przychodów. Niższa stawka tego podatku stosowana jest tylko przy opodatkowywaniu przychodów z handlu. Tak jak w przypadku zwykłych firm ryczałt mogliby płacić rolnicy, których przychody z tej działalności nie przekroczą w ciągu roku równowartości w złotych 150 tys. euro. Taki ryczałt obok niskiej stawki oznacza też uproszczoną księgowość.

Rolnik, zaliczany przez urząd skarbowy do "działów specjalnych", nie będzie już musiał zawiadamiać fiskusa, że np. prowadzi wylęgarnię drobiu, uprawia grzyby, pasiekę, uprawia rośliny ozdobne albo ma hodowlę szynszyli bądź psów rasowych. Teraz musi to robić co roku (w listopadzie przed rokiem podatkowym), określając przy tym rozmiary swojej produkcji. Na podstawie takiego zawiadomienia naczelnik urzędu skarbowego ustala dla niego wysokość zaliczek na podatek. Po zmianie przepisów rolnik tak jak zwykły przedsiębiorca będzie mógł na początku roku wybrać taką formę rozliczeń z fiskusem, jaką uzna za najkorzystniejszą dla siebie.

Na tym nie koniec zmian. Ministerstwo Finansów chce też podnieść granice określające, co jest działem specjalnym produkcji rolnej. I tak zamiast dzisiejszych 25 metrów szklarni i 50 metrów folii ma być odpowiednio 100 i 200 metrów. - Chcemy, żeby osoby, które na własne potrzeby uprawiają warzywa w małych przydomowych szklarniach i nie zgłaszają tego do opodatkowania, nie żyły w przeświadczeniu, że łamią prawo. Urzędnicy nie będą zaś musieli zajmować się takimi drobiazgami - mówił minister.

Opodatkowane będą upraw, fermy i hodowle, które przynoszą większe dochody. - Pod Poznaniem jest największa hodowla niosek w Europie. Takie gospodarstwa to w praktyce są duże przedsiębiorstwa - podkreśla minister Grabowski.

Zmiany mają objąć około 30 tys. rolników. Ministerstwo Finansów twierdzi, że budżet nic na nich dodatkowo nie zarobi. Ma być po prostu prościej i sensowniej.

Co sądzą o zmianach sami producenci?

- Propozycje ministerstwa nie wydają się krzywdzące. Jednak diabeł tkwi w szczegółach, dlatego trzeba się temu dokładnie przyjrzeć - mówi Stanisław Wężyk, prezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz. - Już raz rolnicy z tej grupy mieli do wyboru formy opodatkowania, a potem urzędnicy skarbowi zaczęli żądać ksiąg przychodów z ostatnich lat i rozliczać pięć lat do tyłu.

Eksperci są mniej ostrożni. - To krok w dobrym kierunku. Obecny system to relikt przeszłości - ocenia prof. Katarzyna Duczkowska-Małysz ze Szkoły Głównej Handlowej i podkreśla, że zmiany powinny być wprowadzone już dawno, a każdy właściciel gospodarstwa powinien rozliczać swoje dochody. - Wieś wygląda kompletnie inaczej niż 20 lat temu. Należy wszystkich rolników objąć podatkiem dochodowym - podkreśla prof. Duczkowska-Małysz.

Resort zaczyna zmiany od jedynej grupy rolników, która płaci podatek dochodowy. Pozostali płacą podatek rolny. Jego wysokość zależy od liczby hektarów i klasy gruntów. - Myślimy o tym, żeby w dłuższej perspektywie objąć podatkiem dochodowym większość rolników. Rozmawiamy na ten temat z resortem rolnictwa - mówi minister Grabowski.

Resort twierdzi, że to początek porządkowania systemu podatkowego. - Będziemy tropić i wyrzucać z niego podobne archaizmy - zapowiada.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos