Do stworzenia "nowego, sprawiedliwszego porządku światowego" wezwały w Jekaterynburgu najważniejsze wschodzące potęgi gospodarcze świata. Zrzeszone w kształtującym się klubie BRIC Brazylia, Rosja, Indie i Chiny skupiają się na razie na zmianach w systemie walutowym, zwiększeniu roli czwórki w międzynarodowych instytucjach finansowych. To ostrzeżenie wobec dominującego na arenie międzynarodowej dolara - komentuje agencja AFP.
Fot. SERGEI KARPUKHIN REUTERS
Brazylijski prezydent Luiz Inacio Lula da Silva, rosyjski - Dmitrij Miedwiediew, chiński Hu Jintao i indyjski premier Manmohan Singh
- Nasz szczyt musi stworzyć warunki dla sprawiedliwszego porządku światowego - wezwał prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew w podsumowującym przemówieniu wygłoszonym wspólnie z chińskim prezydentem Hu Jintao, brazylijskim prezydentem Luizem Inácio Lulą da Silvą i indyjskim premierem Manmohanem Singhem. Ambicje czwórki, która według analityków Goldman Sachs (oni ukuli skrót BRIC) w 2050 roku może stanąć na czele światowej gospodarki, sięgają bardzo daleko. W wypowiedziach podczas szczytu prezydent Miedwiediew powątpiewał w przyszłość dolara jako głównej międzynarodowej waluty. - Obecny system z dolarem w roli głównej nie podołał pokładanym w nim nadziejom - mówił Miedwiediew wspierany przez prezydenta Chin, zapewniając równocześnie, że "nikt nie pragnie upadku dolara". Wśród ciekawszych zapowiedzi Rosji pojawiły się także projekty przeniesienia części rosyjskich rezerw finansowych z Zachodu w instrumenty emitowane przez pozostałych członków czwórki.
Przywódcy nowych tygrysów zapowiadają też starania o włączenie rubla i juana do koszyka walut MFW.
- To doniosłe wydarzenie historyczne - komentowali przywódcy swoje pierwsze oficjalne spotkanie w tym gronie, zapowiadając pracę ministrów finansów czwórki nad zrębami nowej architektury finansowej. Drugi szczyt BRIC odbędzie się w 2010 roku w Brazylii. Kraje BRIC zamieszkuje łącznie 2,8 mld ludzi, czyli połowa populacji naszego globu.