Szwecja obejmie przewodnictwo w UE 1 lipca. I jak zwykle jednym z najważniejszych problemów do rozwiązania będzie energetyka i ograniczenie emisji CO2. - Rozpoczniemy dyskusję o stworzeniu wspólnej unijnej strategii efektywności energetycznej - mówi "Gazecie" Ola Altera, wiceminister gospodarki i energetyki, który przyjechał wczoraj do Warszawy, żeby rozmawiać o planach szwedzkiej prezydencji. Szwedzi chcą promować pomysły, które od dawna stosują u siebie. Na razie w UE obowiązuje system handlu emisjami - firmy, które wysyłają dwutlenek węgla do atmosfery, muszą kupować prawa do emisji po przekroczeniu określonego limitu (od 2013 r. wszystkie prawa do emisji trzeba będzie kupować na aukcjach). Ale Szwedzi poszli jeszcze dalej - wprowadzili dodatkowy podatek od emisji dwutlenku węgla. Dzięki temu wyeliminowali gaz, olej i węgiel z produkcji energii elektrycznej. Ciągle wykorzystują go do ogrzewania, ale paliwa kopalne dają zaledwie 18 proc. ciepła. Resztę zapewnia biomasa i palenie odpadów, zwłaszcza zwykłych śmieci.
- Zdajemy sobie sprawę z tego, że wiele państw członkowskich nie poprze wprowadzenia takiego podatku. Nie będziemy też go forsować, ale chcemy zacząć dyskusję - tłumaczy Altera.
O tym, jak poważnie traktuje sprawę CO2, świadczy przykład jednego z największych szwedzkich koncernów - Vattenfalla. Kontrolowany przez państwo szwedzki gigant w kraju produkuje energię głównie z wody i atomu. Ale w Niemczech i Polsce ma kilka wielkich elektrowni węglowych, zamierza też inwestować w kolejne. Skrytykowała go za to szwedzka minister gospodarki Maud Olofsson. - Musimy zaostrzyć nasze postępowanie wobec koncernu, bo obecne nie działa - powiedziała cytowana przez niemiecką gazetę "Handelsblatt". Według gazety szwedzki rząd chce, żeby Vattenfall więcej inwestował w energetykę odnawialną, a mniej w węgiel.
Polityka szwedzkiego rządu może mieć kolosalny wpływ na inwestycje Vattenfalla w Polsce. Szwedzki gigant podpisał list intencyjny w sprawie budowy nowej elektrowni węglowej z Zakładami Azotowymi w Puławach. Jeśli uda mu się kupić państwową Eneę, w której dziś ma 18 proc. akcji, to będzie mógł kontynuować rozpoczęte przez nią plany budowy nowych bloków na węgiel kamienny w Kozienicach oraz budowy nowej kopalni węgla brunatnego i elektrowni w Gubinie.
Czy w świetle rządowej strategii plany Vattenfalla się zmienią? - Dyrektywy właściciela otrzymamy we wrześniu, ale nie spodziewamy się zmian w dotychczasowej strategii - powiedział nam Edward Lind z centrali Vattenfalla.
Szwedzki gigant podkreśla też, że do 2020 r. chce uruchomić technologię składowania CO2 pod ziemią, dzięki której nowo budowane elektrownie byłyby bezemisyjne.