Raport "Polska 2030" to dokument, który ma być według ekspertów rządu dowodzonych przez ministra Michała Boniego nową busolą dla kraju. - Jeśli Polska chce uniknąć zagrożenia dryfem rozwojowym należy na nowo określić nasze słabości, cele i sposoby dojścia do nich. Trzeba to uczynić teraz, bo już dzisiaj zaczyna się przyszłość - mówi minister Boni.
Zdaniem premiera Tuska kluczem do realizacji wyzwań, jakie stoją przed Polską jest polityczna zgoda zwaśnionych stron. - Po otrzymaniu tego raportu od razu przekazałem go prezydentowi, ponieważ tak duża strategia wymaga przełamywania politycznych barier. Ta strategia, która wydaje się koniecznością niezależnie od różnic wymaga istnienia przestrzeni wykluczającej jałowe konflikty - powiedział premier Tusk.
Jego zdaniem ten raport to początek procesu, który będzie trwał przez długie lata. - Zdajemy sobie sprawę z istniejących wyzwań i chcemy, aby była to strategia na długie lata niezależnie od cyklu politycznego. Chcemy, aby nasi następcy nawet jeśli mocno będą się od nas różnili, przyjęli to dziedzictwo jako swoje. W założeniach tego planu nie ma miejsca na kilka rozbieżnych poglądów - zapewnił premier. - Odziedziczyliśmy bogaty w fakty i materiały bałagan, mamy dziesiątki programów i strategii, które jednak nie składają się w logiczną całość. Nasz raport to pierwsza próba stworzenia strategii, z której będą wynikały konkretne decyzje - dodał.
- Najtańszą i najskuteczniejszą metodą na zbudowanie przyjaznego państwa jest e-administracja. Jesteśmy zdeterminowani, aby przekształcić polską biurokrację w najnowocześniejszy w Europie system administracyjny. Jest to możliwe, ale będzie wymagało przesuwania środków budżetowych w kryzysowych czasach - powiedział Tusk. - Ale pieniądze na to muszą się znaleźć. Jeśli pójdziemy tą drogą, w 2030 roku nasze dzieci i wnuki będą mogły powiedzieć, że podejmowaliśmy trafne decyzje, które zdefiniowały problemy tego pokolenia.
Raport nie zawiera gotowych propozycji konkretnych rozwiązań. Jest to tzw. zielona księga, która ma przede wszystkim uruchomić publiczną debatę. Jednak pakiety takich właśnie szczegółowych propozycji rząd chce przygotować do końca 2010 roku.
Raport stawia 10 kluczowych wyzwań dla Polski: - Wzrost i konkurencyjność - jak się nie uda, grozi nam stagnacja, zamiast rozwoju.
- Sytuacja demograficzna - musimy wykorzystać fakt wydłużania się życia.
- Rynek pracy - kraj w którym tylko 60 proc. osób w wieku produkcyjnym pracuje, nie może szybko się bogacić.
- Infrastruktura - nie możemy odbiegać od świata, nie może być też podziału na regiony w Polsce rozwinięte i zacofane w tej materii.
- Bezpieczeństwo energetyczno-klimatyczne - bez tego wzrost gospodarczy napotka barierę nie do pokonania.
-Gospodarka oparta na wiedzy oraz rozwój kapitału intelektualnego - grozi nam powiększanie się dystansu między Polska a rozwiniętymi państwami świata.
- Solidarność i spójność regionalna - chodzi o to, by nie utrwalił się podział na mocniejsze i słabsze regiony.
- Poprawa spójności społecznej - albo usuniemy przyczyny wykluczenia pewnych grup, albo będziemy się wciąż skupiać głównie na łagodzeni jego objawów.
- Sprawne państwo - wszyscy wiemy jakie straty przynosi nam np. niesprawny wymiar sprawiedliwości.
- Wzrost kapitału społecznego - Polacy są dzisiaj nastawieni na "przetrwanie", radzenie sobie indywidualnie, a nie współdziałanie.
Kiedy osiągniemy docelowy sukces, o którym mówi raport "Polska 2030"? - czytaj fragmenty raportu Demografia to nie przekleństwo Dla premiera jednym z najważniejszych wyzwań, przed jakimi staje Polska są kwestie demograficzne i gwałtowny wzrost liczby Polaków po 80. roku życia.
- Nie powinniśmy traktować tego jak klątwy, tylko zadanie do wykonania, aby zapewnić seniorom życie w godnych warunkach. Celem mądrej polityki musi być poprawa jakości życia ludzi. Jeśli w 2030 roku nie mamy mieć dramatycznych kłopotów z tytułu procesów cywilizacyjnych, już dziś musimy odblokować aktywność zawodową większej grupy ludzi niż teraz - powiedział premier.
Kluczem do celu jest według Tuska mądre i delikatne wyrównywanie szans i poziomu życia w różnych regionach kraju. - Nie może być tak, że życie ludzkie jest zdeterminowane miejscem urodzenia czy zamieszkania człowieka - powiedział premier i dodał, że filozofią raportu jest to, aby Polska wykorzystała wielką szansę, jaką już teraz odczuwają niektórzy Polacy.
- Utrzymanie, a nawet zwiększenie tempa rozwoju przyspieszenia cywilizacyjnego musi się opierać na rozwoju dobrych punktów kraju, ale jednocześnie powinno prowadzić do odblokowania przestrzeni w wielu częściach Polski, które z różnych powodów nie są w stanie nadrabiać dystansu - stwierdził Tusk, jako przykład podając Lubelszczyznę. - Co z tego, że Lublin jest jednym z największych centrów akademickich w Europie Środkowej, skoro cały region w tak małym stopniu korzysta z posiadania tak ambitnej metropolii - powiedział.
To tzw. "polaryzacyjno-dyfuzyjny rozwój", czyli wspieranie "biegunów wzrostu" jakimi są dzisiaj w Polsce metropolie - z powodzeniem konkurujące z europejskimi - ale też, a może nawet przede wszystkim, usuwanie przeszkód w rozwoju pozostałych regionów. Ta "dyfuzja" ma sprzyjać m.in.: wyrównywaniu szans edukacyjnych, budowaniu solidarności pokoleń, dawaniu poczucia, że Polacy mogą realizować swoje aspiracje.
Rząd chce tego dokonać poprzez zwiększenie inwestycji państwa tam, gdzie jest to potrzebne dla poprawy jakości życia. Przykładem takiej inwestycji są orliki, czyli program budowy boisk sportowych w każdej gminie. Za nim pójdą kolejne programy: centra wolontariatu i rozwój szerokopasmowego internetu, który za 5-6 lat ma być ogólnodostępny w każdej gminie.