Zmianę w podatkach od aut już w styczniu zaproponowało Ministerstwo Gospodarki. Zdaniem tego resortu podatek akcyzowy należy zastąpić opłatą ekologiczną, w wysokości uzależnionej od emisji CO2 (czyli zużycia paliwa), europejskich norm toksyczności spalin, które spełnia silnik auta oraz od pojemności silnika.
- Założenie jest takie, by bardziej opłacało się kupić jak najmłodszy
samochód, np.
auto siedmioletnie zamiast 12-letniego - tłumaczył wtedy "Gazecie rozmówca zaznajomiony z pracami rządu. Stosowany teraz podatek akcyzowy zależy od wartości samochodu i pojemności silnika. Dla aut z silnikami do 2 litrów stawka wynosi 3,6 proc., dla aut z większymi silnikami stawka wynosi 18 proc. Taki system promuje sprzedaż aut jak najtańszych (czyli np. starych aut z
importu) i nie bierze pod uwagę tego, że nowoczesne auto z silnikiem ponad 2 litry często jest mniej szkodliwe dla środowiska niż stare auto z silnikiem poniżej 2 litrów.
Zmianę podatków miały osłodzić premie dla nabywców nowych aut za oddanie na złom starego pojazdu. Premia miała wynieść równowartość 1 tys. euro i przyznawana byłaby tylko przy zakupie auta, które emituje poniżej 155 g CO2/100 km.
Podobne premie wprowadziły już rządy 12 państw UE. Zamierzają je wprowadzić także władze
USA i Japonii, a rozważa to również rząd Rosji.
Od lutego nad propozycjami Ministerstwa Gospodarki pracował powołany przez premiera międzyresortowy zespół ds. wzrostu konkurencyjności przemysłu motoryzacyjnego. Jednak od marca projektami zajmuje się już tylko Ministerstwo Finansów, które kilka razy przesuwało termin prezentacji projektu podatku ekologicznego od aut.