Cięcia budżetowe, które wprowadził we wtorek łotewski parlament mogą doprowadzić do sytuacji, w której wielu ludzi praktycznie straci możliwość uzyskania opieki zdrowotnej od państwa. Mogą też one doprowadzić do zamknięcia niektórych szpitali - oświadczył w środę Ivars Eglitis, łotewski minister zdrowia i podał się do dymisji argumentując, że nie może się pogodzić z tak poważnymi cięciami w swoim resorcie.
W odpowiedzi premier Valdis Dombrovskis powiedział, że Eglitis poszedł na łatwiznę unikając trudnych, ale niezwykle potrzebnych reform w sektorze zdrowia. Administracja rządowa stara się marginalizować decyzję Eglitisa. - Rezygnacja jednego z ministrów nie może wpłynąć na stabilność rządu - powiedział Liga Krapane, rzeczniczka premiera Dombrovskisa.
Wtorkową decyzją parlamentu wydatki budżetowe Łotwy zostały ścięte o blisko 994 miliony dolarów w ciągu najbliższych dwóch lat. Zdaniem rządu, uchroni to kraj przed bankructwem i
dewaluacją łotewskiego łata. Korekta
budżetu była niezbędna, aby
Łotwa mogła zmniejszyć swój ogromny deficyt i otrzymać kolejną ratę pożyczki od
MFW i UE na stabilizację gospodarki. Premier Łotwy stwierdził, że ostateczna decyzja obu instytucji w sprawie pożyczki zapadnie pod koniec przyszłego tygodnia. Przyznał, że Łotwa oczekuje ok. 1,2 mld euro od UE w lipcu
Ale decyzja parlamentu spotkała się z głosami protestu na Łotwie, gdyż w ramach cięć obniżono o 10 proc. emerytury, a o 20 - pensje w państwowych przedsiębiorstwach. Związki zaowodowe zapowiedziały już zorganizowanie na czwartek wielkiej manifestacji na ulicach Rygi.