Biznes Ludzie Pieniądze

Niektóre firmy będą musiały zapłacić dywidendę, nawet jeśli nie wypracowały zysku

Konrad Niklewicz
18.06.2009 , aktualizacja: 17.06.2009 21:03
A A A Drukuj
KGHM i PKO BP to niejedyne spółki, z których skarb państwa chce w tym roku ściągnąć dywidendę. Niektóre będą musiały zapłacić, nawet jeśli nie wypracowały zysku
Walne zebranie akcjonariuszy KGHM zdecydowało we wtorek o przeznaczeniu 80 proc. ubiegłorocznego zysku na dywidendę
Fot. Paweł Kozioł/AG
Walne zebranie akcjonariuszy KGHM zdecydowało we wtorek o przeznaczeniu 80 proc. ubiegłorocznego zysku na dywidendę
Jak dowiedziała się "Gazeta", skarb chce pobrać pół miliarda złotych zysku z Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie i ponad 100 mln zł z Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych. Z wzięciem tych pieniędzy minister skarbu czeka tylko do nowelizacji ustawy o obrocie instrumentami finansowymi.

Ważą się też losy dywidendy z PZU. Jeśli skarb porozumie się z Eureko, to grupa ubezpieczeniowa pożegna się przynajmniej z częścią 2,34 mld zł zysku.

Dlaczego akurat w tym roku skarb stał się tak bezwzględny? - To była moja decyzja, w porozumieniu z ministrem finansów, żeby podnieść wpływy do budżetu z tytułu dywidend z 3 do 5 mld zł. To duży wzrost w stosunku do początkowych planów, ale budżet w tym roku jest trudny - mówi "Gazecie" minister skarbu Aleksander Grad. Zapewnia, że nie ma mowy o wyżymaniu spółek bez względu na ich wyniki i sytuację gospodarczą. - Każdy przypadek oceniamy oddzielnie.

Jednak potrzeby budżetowe są tak wielkie, że - jak przyznaje Grad - z gotówką może się pożegnać także kilka tych spółek, które w 2008 r. zysku nie przyniosły, ale z poprzednich lat zachowały pieniądze na kontach.

Spać spokojnie mogą jedynie Orlen i Lotos (które w ubiegłym roku wypłacały olbrzymią dywidendę, ale cały 2008 r. zamknęły na minusie). - Z nich dywidendy nie ściągniemy - ucina Grad.

- Nie będziemy ograbiać spółek do naga, ale sprawdzimy, która ma pieniądze na koncie, kto ma płynność - dodaje jeden z resortowych ekspertów proszący o zachowanie anonimowości.

Politycy PO zdają sobie sprawę z tego, że w tym roku skarb państwa zostanie oceniony jako bezlitosny właściciel. - Nie ma wątpliwości, że właściciel prywatny jest dla spółek lepszy niż publiczny. Jeśli porównać z działaniami inwestorów prywatnych, to odniesienie dla ministra skarbu państwa wypada niekorzystne. Jednak trzeba pamiętać, że skarb państwa ma problem budżetowy - mówi "Gazecie" Tadeusz Aziewicz, szef sejmowej komisji skarbu. - Rząd musi wybrać rozwiązanie, które jest dobre z punktu widzenia interesu publicznego. W kontekście zagrożeń dla funkcjonowania całej gospodarki problem budżetowy jest dużo ważniejszy. Rozumiem i szanuję interes spółek, ale musimy mieć świadomość, jakie są konsekwencje zwiększania deficytu i cięć budżetowych - podkreśla Aziewicz.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów