Strajk obejmie województwa wielkopolskie, zachodniopomorskie, kujawsko-pomorskie i lubuskie. O godz. 7 rano ponad 3 tys. pracowników poznańskiego koncernu przerwie swoją
pracę. Prądu nie odetną, ale w razie awarii - nie przystąpią do jej usuwania.
- Jest duże prawdopodobieństwo, że nastąpią przerwy w dostawie energii - ostrzega Janusz Śniadecki, przewodniczący Międzyzakładowych Związków Zawodowych Pracowników Grupy Kapitałowej "Enea". Do regionalnych centrów zarządzania kryzysowego trafiły już ostrzeżenia, które mają uprzedzić mieszkańców o przewidywanych problemach z prądem.
Poniedziałkowy strajk to efekt fiaska rozmów związkowców z zarządem spółki. Pracownicy domagają się podwyżki płac, umów na czas nieokreślony dla ponad 200 osób i zaległej wpłaty na Fundusz Świadczeń Socjalnych.
- Zgodnie z ustaleniami Komisji Trójstronnej i rozporządzeniem Rady Ministrów z listopada 2008 r. maksymalny roczny wskaźnik przyrostu przeciętnego miesięcznego
wynagrodzenia wynosi w 2009 r. 8 proc. W zakładowej umowie zbiorowej mamy zapisane, że nim się posługujemy. I stąd nasze żądania - mówi Śniadecki.
- W dobie kryzysu nie możemy się zgodzić na takie podwyżki - odpowiada rzecznik Enei Paweł Oboda.
Średnia płaca w Enei wynosi dziś ok. 4 tys. zł netto. Elektromonter sieciowy zarabia ok. 2,5 tys. zł na rękę. Pracownicy są jednak rozgoryczeni, bo sam zarząd dostał 6-procentowe podwyżki płac.
Niepokój załogi budzi też
prywatyzacja Enei. Skarb państwa, który dziś jest większościowych akcjonariuszem poznańskiego koncernu, chce sprzedać swoje akcje - łącznie 76,5 proc. Gdy pozbędzie się choć jednej akcji, pracownicy automatycznie otrzymają akcje pracownicze (15 proc. udziałów). Boją się oni jednak, że będą mieli trudności z ich zbyciem.
- Niepotrzebnie! Zgodnie z prawem po dwóch latach od objęcia akcji pracowniczych będą mogli je sprzedać albo na giełdzie, albo w drodze wykupu przez inwestora strategicznego - mówi "Gazecie" Maciej Wewiór, rzecznik resortu.
Kupnem Enei od skarbu państwa jest zainteresowany szwedzki koncern energetyczny Vattenfall. Już obecnie ma ponad 18 proc. akcji, które kupił w ub.r., gdy spółka wchodziła na giełdę.