Biznes Ludzie Pieniądze

Gazowy kryzys znów grozi Europie

Andrzej Kublik
19.06.2009 , aktualizacja: 19.06.2009 20:47
A A A Drukuj
Już w najbliższych tygodniach Europie może zagrozić kolejna gazowa wojna Rosji z Ukrainą - ostrzegł szef Komisji Europejskiej José Manuel Barroso.
Julia Tymoszenko
Fot. Rafal Michalowski / AGENCJA GAZETA
Julia Tymoszenko
- Naprawdę grozi nam kolejny wielki gazowy kryzys, i to nie jest kwestia miesięcy, ale tygodni - powiedział Barroso po zakończeniu wczorajszego szczytu UE, cytuje AFP. Barroso dodał: - Nie możemy wejść w ten kolejny kryzys jak lunatyk. Musimy ochronić obywateli Europy.

- Premier Donald Tusk podnosił ten problem podczas szczytu i apelował o jak najszybsze przyjęcie projektu dyrektywy o bezpieczeństwie gazowym - powiedział nam Maciej Woźniak, główny doradca premiera ds. bezpieczeństwa energetycznego.

Zaledwie pół roku temu Europa przeżyła największy dotąd gazowy kryzys, kiedy pierwszy raz w historii Gazprom na trzy tygodnie wstrzymał tranzyt swojego surowca przez ukraińskie gazociągi na Zachód. Gaz z tych rur zaspokaja jedną piątą potrzeb UE. Dostawy wznowiono, gdy ukraiński Naftohaz podpisał z Gazpromem umowę na 11 lat, zobowiązując się płacić "europejską cenę" za gaz, czyli prawie trzy razy drożej.

Widmo kryzysu wróciło, bo Ukraina importuje mniej gazu, niż uzgodniła z Rosją. Przede wszystkim Naftohaz nie sprowadza dość gazu na rezerwy potrzebne zimą do utrzymania odpowiedniego ciśnienia w tranzytowych rurach. Na stworzenie rezerw Kijów powinien kupić od Gazpromu ponad 19 mld m sześc. gazu (półtora raza więcej niż wynosi roczne zużycie w Polsce). Ten gaz musi się znaleźć w ukraińskich magazynach jesienią i trzeba go pompować już teraz, bo potem z powodów technicznych będzie za późno. Na import tego gazu potrzeba 4,2 mld dol., a Kijów twierdzi, że tyle nie ma.

Rosja pod koniec maja na szczycie w Chabarowsku apelowała do UE, aby pożyczyła Ukrainie na gaz. W tym tygodniu o taki kredyt wystąpiła premier Ukrainy Julia Tymoszenko podczas rozmów z Barroso w Luksemburgu. - Wspólne szczęście Ukrainy, Rosji i UE powinien ktoś sfinansować - mówiła po spotkaniu Tymoszenko.

W UE nie kryją już irytacji. - Nie rozumiemy, o co chodzi. Czy rząd Ukrainy naprawdę nie ma pieniędzy, czy to jakaś nowa strategia premiera Rosji Władimira Putina - powiedział w czwartek premier Litwy Andrius Kubilius.

Z własnej kasy UE nie zamierza dawać pieniędzy Ukrainie na rosyjski gaz. - Nie ma na to pieniędzy w budżecie - powiedział wczoraj Barroso. Ale jednocześnie UE chce pomóc w rozwiązaniu problemu. - W przyszłym tygodniu KE organizuje spotkanie przedstawicieli międzynarodowych instytucji finansowych, europejskich firm gazowych i państw członkowskich, aby ocenić, jakie są możliwości przygotowania kredytów dla Ukrainy na gaz - powiedział wczoraj Barroso. W tym tygodniu o finansowaniu importu gazu na Ukrainę szef KE rozmawiał z przedstawicielami Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

W czwartek ryzyko kolejnego konfliktu gazowego Rosji z Ukrainą omawiali przedstawiciele rządów państw UE na posiedzeniu tzw. grupy koordynacyjnej ds. gazu. Po tym spotkaniu KE wezwała Gazprom i Naftohaz, aby uzgodniły porozumienie, które na trwałe zapewni stabilny tranzyt gazu do Europy. Jednocześnie Komisja ostrzegła, że jeśli latem dojdzie do kolejnego wstrzymania dostaw gazu ze Wschodu, to europejskie firmy będą miały problemy z zapatrzeniem klientów zimą.

Naftohaz na posiedzeniu grupy proponował dwa scenariusze. Europejskie instytucje finansowe, takie jak Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, mogą przyznać ukraińskiej firmie 4,2 mld dol. kredytu. W drugim scenariuszu europejskie koncerny gazowe mogłyby kupić na zapas gaz z Rosji i przechowywać go w magazynach na Ukrainie. To drugie rozwiązanie mogłoby być bardziej interesujące dla UE, bo przy dobrze skonstruowanej umowie europejskiej firmy miałyby nadzór nad swoimi zapasami, a jednocześnie zyskałyby wgląd w funkcjonowanie ukraińskiego systemu gazociągów.

A jeśli żaden z tych scenariuszy nie zostanie przyjęty? - Pracujemy nad tym, by było lepiej, ale powinniśmy być także gotowi na najgorsze - powiedział wczoraj Barroso. Dlatego następne posiedzenie grupy UE ds. gazu wyznaczono na 2 lipca, aby omówić konkretne posunięcia na wypadek kryzysu.

Ze Wschodu płyną alarmujące sygnały. Wczoraj Julia Tymoszenko zapowiedziała, że w czerwcu Ukraina sprowadzi tylko 0,9 mld m sześc. gazu, ponad dwa razy mniej niż w maju. Ale w lipcu - gdy gaz stanieje - Kijów chce sprowadzić 5 mld m sześc. Tymoszenko ujawniła też, że Naftohaz nie dostał 4,3 mld dol. za gaz od odbiorców. - Ludzie opłacają 85 proc. rachunków, ale firmy ciepłownicze płacą Naftohazowi tylko 30 proc. należności. Jak to wyjaśnić, nie wiem - powiedziała premier Ukrainy.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów