Decyzja o przekazaniu Łotwie pieniędzy zapadła w piątek na szczycie UE w Brukseli. - Rada Europejska popiera intencje Komisji Europejskiej, żeby zaproponować szybką wypłatę kolejnej transzy pożyczki - stwierdzili unijni liderzy w dokumencie kończącym szczyt. Nowa wypłata dla Łotwy nie wzbudziła sprzeciwu, bo unijni politycy zaakceptowali antykryzysowe działania łotewskiego rządu.
Łotwa jest dziś na skraju bankructwa. W tym roku jej gospodarka skurczy się nawet o 20 proc. Już w grudniu kraj dostała 7,5 mld euro pomocy, m.in. od UE i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Ale wypłatę kolejnych transz UE i
MFW uzależniły od przeprowadzenia reform i znacznego zmniejszenia rosnącego w szybkim tempie
deficytu budżetowego.
I takie reformy rząd łotewski przygotował. Opracował m.in. program drastycznych cięć budżetowych, który w sumie ma przynieść oszczędności na poziomie 700 mln euro, czyli 10 proc. wydatków z kasy państwa. Od lipca emerytury będą obniżone o 10 proc., a
pensje w sferze budżetowej - aż o 20 proc. W proteście przeciwko tak drastycznym działaniom w czwartek na ulice Rygi wyszły tysiące związkowców i emerytów.
Rząd łotewski podkreśla jednak, że innego wyjścia nie ma. Tylko pomoc międzynarodowa - obwarowana surowymi warunkami - może uchronić kraj przed bankructwem. Bez niej od sierpnia rządu nie będzie stać na wypłatę pensji dla nauczycieli czy lekarzy.