Biznes Ludzie Pieniądze

Kolejna piramida finansowa w USA

Marcin Bosacki, Waszyngton
22.06.2009 , aktualizacja: 21.06.2009 20:21
A A A Drukuj
Sięgające ośmiu miliardów dolarów defraudacje, pranie pieniędzy i utrudnianie śledztwa - w piątek prokuratura w Waszyngtonie oskarżyła o to miliardera z Teksasu Allena Stanforda.
R. Allen Stanford
Fot. Lefteris Pitarakis AP
R. Allen Stanford
Allen Stanford
Allen Stanford




Od pół roku przeciwko Stanfordowi śledztwo prowadziła amerykańska Komisja Papierów Wartościowych (SEC). Oskarżyła miliardera, że od 1999 roku prowadził tzw. schemat Ponziego. Ponzi, wielki oszust z początków XX wieku, nabierał na piramidę finansową tysiące osób. Podobnie w ostatnich latach - zdaniem SEC i prokuratury - robił Stanford. Sprzedawał papiery wartościowe zwane "certyfikatami depozytowymi", których oprocentowanie było dużo wyższe niż rynkowe. Przez lata system się kręcił, bo dołączali kolejni chętni - łącznie co najmniej 50 tysięcy osób w - uwaga - 140 krajach. Zainwestowali około 50 miliardów dolarów.

- Zamiast kupować udziały w zdrowych inwestycjach, jak to obiecywał klientom, Stanford kupił sobie szefa nadzoru bankowego w karaibskim raju podatkowym Antigua i Barbuda - mówi Robert Khuzami, jeden z szefów SEC. To na Antigui firma Stanforda miała główną siedzibę. I była drugim największym pracodawcą ponad 80-tysięcznego państewka na Karaibach. W 2006 roku Stanford dostał tytuł szlachecki od gubernatora Jamesa Carlisle'a, który sprawuje na wyspach władzę w imieniu królowej brytyjskiej.

Przez ostatnią prawie dekadę Stanford był królem życia. Jego majątek szacowano na kilka miliardów dolarów. Był wielkim sponsorem golfa, a zwłaszcza krykieta. Na jeden z turniejów wyznaczył nagrodę 20 milionów dolarów. Jeszcze w październiku 2008 roku świetnie się bawił, gdy wybrana przez niego drużyna gwiazd z Karaibów pokonała reprezentację Anglii. Meczowi towarzyszył skandal - telewizja pokazała, jak Stanford obłapia i klepie po udach żony i przyjaciółki trzech krykiecistów, gdy ci harowali na boisku.

W grudniu imperium Stanforda zaczęło się sypać. Tuż przed świętami Stanford wycofał się nagle ze sponsorowania krykieta. Półtora miesiąca później wyszło na jaw, że jego interesy bada SEC. Przed oddziałami jego banku, głównie na Antigui, w Wenezueli i Panamie, ale też w USA i Europie, zaczęły się ustawiać kolejki. Pod koniec lutego FBI zaczęła badać jego związki z kartelami narkotykowymi. Nieco później pojawiły się wieści, że Stanford współpracował z CIA. Ten powiedział jedynie: - Nie będę tego komentował.

W kwietniu Stanford wciąż mówił w wywiadach, że oskarżanie jego firmy o to, że była piramidą finansową, to "banialuki". - Jeśli to byłby schemat Ponziego, to jakim cudem władze znajdują u nas wciąż kolejne miliardy dolarów? - pytał. Nadal utrzymuje, że chce się przed sądem oczyścić. - Jestem pewien, że uczciwa ława przysięgłych mnie uniewinni - oświadczył przez adwokata w piątek.

W marcu postawiono zarzuty jego pierwszym współpracownikom, w tym szefowi nadzoru bankowego Antigui. W czwartek Stanforda aresztowano w Wirginii, w piątek stał się oskarżonym.

To najgłośniejsza sprawa o matactwa finansowe w USA od czasu oskarżenia w grudniu 2008 roku Bernarda Madoffa, megainwestora i megaoszusta, który w schemacie Ponziego utopił około 65 miliardów dol. należących do naiwnych inwestorów. Madoff przyznał się do wszystkiego i grozi mu 150 lat więzienia. Wyrok zostanie ogłoszony za tydzień. Stanfordowi, według wstępnych ocen, może grozić nawet 250 lat więzienia.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów