Wszystko zaczęło się na początku czerwca na włosko-szwajcarskim przejściu granicznym w Chiasso, gdy włoska
policja skarbowa Guardia di Finanzia zatrzymała do rutynowej kontroli dwóch 50-letnich Japończyków podróżujących pociągiem. Na pytanie, czy mają cokolwiek do oclenia zaprzeczyli, jednak strażnicy zdecydowali się i tak przejrzeć ich bagaże. W jednej z walizek znaleźli starannie ukryte dokumenty, które wyglądały jak amerykańskie obligacje wystawione na okaziciela warte 134 miliardów dolarów.
Przez wiele dni Guardia di Finanzia nie ujawniała danych zatrzymanych. Nie potwierdzała też ich narodowości. Ani Tokio, ani Waszyngton nie potwierdzały też prawdziwości papierów wartościowych, wartych jedną siódmą wszystkich
rezerw walutowych Japonii, drugich co do wielkości, obok chińskich, na świecie.
Dopiero ponad dwa tygodnie później, jak wskazują zwolennicy teorii spiskowej po spotkaniu premiera Włoch Silvio Berlusconiego z amerykańskim prezydentem Barackiem Obamą, rzecznik Departamentu Skarbu Stephen Meyerhardt stwierdził: - Nie ma wątpliwości, że to fałszywki i to kiepskie. Jednak dodał, że stwierdził to na podstawie zdjęć obligacji, które znalazł w internecie. Dopiero kilka dni później Włosi wysłali papiery do Waszyngtonu.
Co ciekawe dwaj zatrzymani, którzy według oficjalnej wersji wydarzeń mieli przy sobie podrobione papiery wartościowe warte astronomiczną kwotę, zostali po przesłuchaniu wypuszczeni.
Internauci tropią spisek Wydarzenie jest szeroko komentowane na całym świecie. Internauci prześcigają się w wymyślaniu spiskowych teorii pochodzenia obligacji. Niektórzy twierdzą, że dwaj mężczyźni uczestniczyli w tajnej misji mającej na celu spieniężenie obligacji. Jeśli papiery byłyby prawdziwe, stanowiłyby prawie jedną piątą amerykańskich obligacji będących w posiadaniu japońskiego rządu. A jeśli tak jest, czy może to oznaczać, że coraz więcej inwestorów traci wiarę w amerykańską gospodarkę i zdolność rządu
USA do spłaty ogromnego zadłużenia?
Japończycy szybko odcięli się od całej afery. - Nasza wiara w politykę fiskalną USA i Departamentu Skarbu jest niezachwiana - powiedział japoński minister gospodarki Kaoru Yosano.
Guardia di Finanza wyjaśnia, że zwolniła Japończyków z aresztu, ponieważ nie popełnili oni przestępstwa, a przekroczenie limitu 10 tys. euro w gotówce lub obligacjach, które można transportować między Włochami, a Szwajcarią, jest karane grzywną, a nie więzieniem.
Sama suma robi piorunujące wrażenie - 134 mld dolarów to nie tylko ponad 1 proc. PKB całej amerykańskiej gospodarki. To prawie tyle amerykańskich obligacji, które posiadają
Rosja (137 mld dol.) i
Wielka Brytania (152,8 mld dol.). Najwięcej obligacji, bo aż 763,5 mld. dol. posiadają Chińczycy.
Waszyngton przywołuje sojuszników do porządku? Mimo zapewnień płynących z Waszyngtonu, internauci mają szereg wątpliwości, czy obligacje aby na pewno są podrobione. "Jeśli są fałszywe i wszystko jest robione dla żartu nie ma przecież sensu ich chować. Nie ma też powodu, aby wraz z nimi mieć przy sobie autentyczne i świeże bankowe dokumenty" - pisze na swoim blogu
blogu Karl Denninger i snuje swoje teorie dalej. Jak wskazuje, od 1982 roku nie prowadzono emisji nowych obligacji na okaziciela, które obecnie są nielegalne. Jest możliwe, że Departament Skarbu w sekrecie emitował nowe obligacje, na przykład na rzecz Japonii, twierdzi Denninger. Jeśli ten proceder był prowadzony wcześniej, można się zastanawiać, jak duży jest w rzeczywistości dług USA?
Możliwe więc, że na wywołaniu całej afery zależało Amerykanom, gdyż obligacje są jednocześnie autentyczne i nielegalne. Są przy tym anonimowe i jeśli amerykański rząd ogłosi, że są fałszywe, zostaną zniszczone, a wierzyciel, do którego należą, nie otrzyma swoich pieniędzy. Denninger dodaje też do swojej teorii kolejną hipotezę, o której mówiono już od dawna - fałszywe obligacje na okaziciela były przez lata wypuszczane przez Koreę Północną i inne kraje.
Z kolei internauci z forum
Polityka i Gospodarka portalu Gazeta.pl wskazują, że obligacje mogły zostać użyte do zdyscyplinowania sojuszników Stanów Zjednoczonych. Nie ma wątpliwości, że pozycja Stanów Zjednoczonych jako finansowego hegemona jest zagrożona. W połowie czerwca w Jekaterinburgu odbyło oficjalne spotkanie przywódców państw określanych jako "BRIC" (czyli Brazylii, Rosji, Indii i Chin). Głównym tematem konferencji była sprawa ustanowienia alternatywy dla dolara jako światowej waluty rezerwowej.
Włoskie media wskazują na teorię z mniejszym rozmachem. Przedstawiciele Guardia di Finanza zwracają uwagę, że nierzadko odnajdywano znaczne sumy w podrobionych papierach wartościowych. W maju włoskie władze skonfiskowały sfałszowane obligacje o wartości miliarda dolarów.