Biznes Ludzie Pieniądze

Kto i gdzie chce wybudować elektrownię

Rafał Zasuń
24.06.2009 , aktualizacja: 23.06.2009 20:34
A A A Drukuj
Aż trzy firmy chcą budować siłownie na Lubelszczyźnie, dwie pod Szczecinem i dwie pod Włocławkiem. Zapowiada się ostra walka o atrakcyjne miejsca na budowę elektrowni.
Nowe plany  budowy elektrowni
Nowe plany budowy elektrowni
"Gazeta" dotarła do najpilniej strzeżonych planów spółek energetycznych - informacji, gdzie chcą budować elektrownie. Bo choć o wielu inwestycjach, zwłaszcza państwowych koncernów, wiadomo od dawna, to firmy zagraniczne zwykle trzymają karty przy orderach.

Ze złożonych wniosków o przyłączenie do sieci, które poznaliśmy, wynika jednak, że mają ogromne apetyty na polski rynek. I w przeciwieństwie do polskich państwowych spółek mają pieniądze. Nasze koncerny dopiero muszą je zdobyć, pukając do banków i innych instytucji finansowych, lecz w warunkach globalnego kryzysu finansowego zdobycie wielomiliardowych kredytów nie jest proste. Wybudowanie jednego megawata elektrowni kosztuje 1-1,5 mln euro. Musimy jednak je budować, bo powoli kończą swój żywot siłownie powstałe jeszcze w czasach PRL.

Najambitniejsze plany ma polska spółka francuskiego giganta GDF Suez. Ale Dziś ma 1800-megawatową elektrownię w Połańcu, którą kupił od skarbu państwa w 2000 r. Zamierza wybudować aż ponad 4000 MW, czyli tyle, ile ma największa dziś polska elektrownia w Bełchatowie. Francuzi stawiają po połowie na gaz i na węgiel. Tym drugim ma być opalana elektrownia w Policach koło Szczecina (1432 MW) oraz elektrownia koło Lublina (716 MW), która może kupować węgiel od najprężniejszej polskiej kopalni - Bogdanki.

Reszta elektrowni będzie zasilana gazem ziemnym. Skąd będzie pochodził? - Nie mogę nic komentować - mówi nam prezes firmy Grzegorz Górski. Gaz w porównaniu z węglem ma jedną zaletę - emituje o połowę mniej dwutlenku węgla. A za pozwolenia na emisję CO2 zgodnie z unijnym prawem trzeba będzie po 2020 r. słono płacić - dziś większość z nich jest rozdawana za darmo, za 11 lat wszystkie będą kupowane na aukcjach.

Suez wyraźnie stawia też na dostawy prądu dla wielkich zakładów przemysłowych w północnej i środkowej części kraju, gdzie dziś elektrowni jest bardzo mało. Elektrownia w Policach może zasilać tamtejsze zakłady azotowe, siłownia pod Płockiem - rafinerię Orlenu, a elektrownia we Włocławku - chemicznego giganta Anwil, który także należy do PKN Orlen. Nie wiadomo, co wyjdzie z tych planów, bo naftowy potentat sam zamierza zarabiać na sprzedaży prądu i chce budować elektrownię pod Włocławkiem. Będzie miała 460 MW. - Nie możemy nic komentować, wkrótce ujawnimy naszą strategię w dziedzinie energii elektrycznej - ucina rzecznik Orlenu Dawid Piekarz.

Wielkie plany ma także szwedzki Vattenfall. Wystąpił o zgodę na przyłączenie do sieci dużej (1660 MW) elektrowni w Opaleniu pod Gniewem na Pomorzu. Taką samą moc będzie miała elektrownia w Puławach, budowana wspólnie z tamtejszymi zakładami azotowymi. - Ze względu na długotrwałe procedury formalnoprawne, studia planistyczne i badania środowiskowe trudno dziś przesądzić, kiedy uda się zbudować te obiekty - mówi rzecznik Vattenfalla Łukasz Zimnoch. Bardzo ważne będzie także to, czy szwedzki koncern zdoła opracować technologię wychwytywania i składowania pod ziemią dwutlenku węgla (tzw. CCS). Szwedzki rząd, który jest właścicielem akcji Vattenfalla, naciska bowiem na firmę, by zmniejszyła emisję CO2.

Elektrownię o mocy 1600 MW pod Lublinem zamierza budować także państwowa Grupa Energetyczna. Zapewne wszystkie firmy chciałyby dostawać węgiel z podlubelskiej kopalni węgla Bogdanka, nie wiadomo tylko, czy dla wszystkich wystarczy. Bogdanka mimo wielu propozycji nie związała się strategicznym aliansem z żadną grupą energetyczną.

W sumie wszystkie firmy złożyły w tym i zeszłym roku wnioski o przyłączenie do sieci ponad 22 tys. MW, z czego aż 21 tys. przypada na tydzień między 24 grudnia a 1 stycznia 2008. Wyjątkiem jest PKN Orlen, który swój dokument przesłał w maju 2009 r.

Co skłoniło energetyków do gorączkowego pisania wniosków między świętami? Po prostu kilka dni wcześniej UE uzgodniła pakiet energetyczno-klimatyczny. Zgodnie z nim polskie elektrownie, w których "proces inwestycyjny" zaczął się przed 1 stycznia 2008, dostaną aż do 2020 r. część uprawnień do emisji CO2 za darmo.

Pisanie dość skomplikowanych wniosków o przyłączenie do sieci między wigilijnym karpiem a noworocznym szampanem ma jednak swoje minusy - PSE Operator, który zawiaduje sieciami energetycznymi w Polsce, niemal wszystkich wnioskodawców poprosił o poprawki.

















Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów