Spór o wypłatę dywidendy z PKO BP trwa od ponad dwóch tygodni. Dziś wypowiadali się w tej sprawie ministrowie w rządzie Donalda Tuska. - Należy najpierw uruchomić procedurę dokapitalizowania, a dopiero później pobrać dywidendę - mówił rano w
radiu TOK FM minister skarbu Aleksander Grad. - Nie ukrywam, że jesteśmy tu z ministrem Rostowskim w pewnej rozbieżności jeśli chodzi o to, w jaki sposób podejść do dywidendy w PKO BP. (...) Ja jestem zwolennikiem, by uruchamiać procedurę dokapitalizowania, a następnie uruchamiać procedurę wypłaty dywidendy - mówił Grad.
Zaledwie godzinę potem, w radiowych "Sygnałach Dnia" pomysł wypłaty dywidendy skrytykował wicepremier Waldemar Pawlak. Według niego, lepszym rozwiązaniem jest pozostawienie blisko 3 miliardów złotych w banku, które mogą zostać przeznaczone na udzielanie kredytów. To z kolei oznacza więcej podatków i wyższe przychody do
budżetu - uważa Pawlak. - Myślę, że potrzebna będzie poważna, formalna dyskusja - powiedział wicepremier.
Dyskusje wśród ministrów wywołał ogłoszony na początku czerwca pomysł PKO BP o wypłacie prawie całego zysku za 2008 r. (2,88 mld zł). Wcześniej zarząd rekomendował, by bank nie wypłacał dywidendy. Z takim apelem do wszystkich banków zwracała się też Komisja Nadzoru Finansowego. Minister finansów nie uważa jednak, aby wypłata dywidendy wpłynęła niekorzystnie na działalność PKO BP, bo w tym samym czasie bank ma przeprowadzić emisję akcji w wysokości 5 mld zł. - Emisja wzmocni bank, bo przecież będzie miał 2 miliardy złotych kapitału więcej - mówił Jacek Rostowski.
Minister Grad zapewniał, że do porozumienia w sprawie dywidend w PKO BP dojdzie do końca miesiąca.