Biznes Ludzie Pieniądze

Białoruś chce się połączyć z Polską

Rafał Zasuń
25.06.2009 , aktualizacja: 24.06.2009 21:08
A A A Drukuj
Mińsk proponuje szybką budowę łącznika energetycznego między Polską a Białorusią. Popłynąłby nim do Polski prąd z planowanej pod Grodnem elektrowni atomowej oraz elektrowni węglowej, którą chce wybudować Jan Kulczyk


Łącznik to najważniejszy temat rozmów w czasie trwającego dwa dni polsko-białoruskiego szczytu gospodarczego. Do Warszawy przyjechali m.in wicepremier Andriej Koniakow oraz minister energetyki Aleksander Ozieriec. - Poprawa relacji polsko-białoruskich była od pierwszych dni mojego rządu naszym priorytetem - stwierdził w środę po szczycie premier Donald Tusk.

W resorcie gospodarki obaj Białorusini mówili głównie o budowie łącznika energetycznego między obu krajami. Dziś istnieją dwa połączenia, ale są niewielkie. Pierwsze, Białystok - Roś, o mocy 230 MW. Drugie, należące do prywatnego inwestora, łączy Brześć z Wólką Dobrzyńską, ale jest zupełnie maleńkie - ma zaledwie 120 MW. Oba nie działają. Połączenie z Białymstokiem wymaga gruntownego remontu, zaś to drugie stało jest nierentowne, bo produkowany z rosyjskiego gazu białoruski prąd jest za drogi.

Ale to się wkrótce może zmienić. Polski prąd zostanie od 2013 r. obłożony coraz bardziej rosnącymi kosztami emisji dwutlenku węgla. Elektrownie zgodnie z unijnym pakietem klimatycznym będą musiały kupować coraz więcej uprawnień do emisji CO2. Białoruś nie jest członkiem UE, więc nie dotyczą jej unijne normy. Nic dziwnego, że na imporcie prądu do Polski doskonały interes zwęszył jeden z najbogatszych Polaków Jan Kulczyk. Już kilka miesięcy temu podpisał list intencyjny z Biełenergo - białoruskim operatorem systemu energetycznego - a wczoraj przedstawiciele Kulczyk Holding uczestniczyli w rozmowach w resorcie gospodarki.

Firma Kulczyka chce wybudować elektrownię węglową na Białorusi. Miałaby moc ok. 1000 MW. - Projekt jest wart ok. 1 mld euro, prąd z elektrowni byłby przesyłany do Polski - mówi Marta Wysocka, rzecznik holdingu. - Węgiel także pochodziłby z Polski, o ile oczywiście warunki jego dostawy byłyby opłacalne - dodaje. Na razie Kulczyk szuka partnerów, którzy pomogliby elektrownię wybudować i sfinansować. Nie wiadomo, czy spółka wybrała już miejsce na budowę elektrowni.

Żeby elektrownia miała sens, potrzebny jest jednak działający łącznik między obu krajami, którym prąd mógłby płynąć. - Białorusini wydają się bardzo zainteresowani jego budową - mówi "Gazecie" wiceprezes spółki Polskie Sieci Energetyczne Operator Jerzy Andruszkiewicz, który uczestniczył w rozmowach. - Napięcie połączenia Białystok - Roś trzeba by powiększyć do 400 kV, a moc do 1000 MW - dodaje. Łącznik będzie kosztował kilkaset milionów euro. - Spotykamy się z Biełenergo już w lipcu, żeby omówić szczegóły - mówi Andruszkiewicz.

Łącznik przydałby się także dlatego, że prawdopodobnie w 2015 r. koło Grodna powstanie pierwsza na Białorusi elektrownia jądrowa. Wybudują ją Rosjanie, którzy także udzielą Mińskowi kredytu na elektrownię. Białoruś jest teraz znacznie bardziej zaawansowana w budowie atomówki niż Litwa, z którą także budujemy łącznik.

PSE Operator negocjuje także uruchomienie łącznika z Ukrainą, ale prace się ślimaczą, bo Kijów niespecjalnie jest zainteresowany jego powstaniem.













Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos