Biznes Ludzie Pieniądze

Bogatego kryzys nie tyka

Piotr Miączyński, Vadim Makarenko
25.06.2009 , aktualizacja: 25.06.2009 11:34
A A A Drukuj
Luksus dla Polaka to jacht na marinie, mercedes w garażu i antyk w salonie. Bogacze znad Wisły kupują mniej niż do tej pory, ale kryzys traktują bardziej jako wymysł mediów
Luksus dla Polaka to jacht na
marinie, mercedes w garażu i antyk
w salonie
Fot. Dominik Werner / AG
Luksus dla Polaka to jacht na marinie, mercedes w garażu i antyk w salonie
Józef Wojciechowski, jeden z najbogatszych Polaków i właściciel firmy deweloperskiej J.W. Construction, ma amerykański pogląd na bogactwo. Żeby być bogatym w USA, trzeba mieć samolot. To 50 mln dol. Trzeba mieć też statek za 20 mln dol., żeby dotrzeć wszędzie tam, gdzie samolotem czy samochodem się nie da. No i trzeba mieć dom przynajmniej za te 20 mln dol. Plus, rzecz jasna, trzeba mieć za co to utrzymać. To jakieś 5 mln dol. rocznie. Sam Wojciechowski samolot, dom i statek ma.

Osób w jego sytuacji w Polsce jest dosłownie garstka. Niewiele więcej stać na dostępny w delikatesach Alma koniak Hennessy X.O Mathusalem za 55 tys. zł (butelka mieści w sobie sześć litrów, jeszcze jej nie sprzedano) czy tańszy Richard Hennessy za 9,9 tys. zł, bądź wino Chateau Petrus za 7450 zł.

Zgodnie z raportem "Luksus w czasach kryzysu" zrobionym przez Grupę IQS na zlecenie GolfProperties.pl osób, które stać na luksusowe życie, jest jednak w kraju ponad milion.

Za bogatego badacze uznali singla, który zarabia 7 tys. zł na rękę, parę, której dochód to 6 tys. zł na głowę bądź rodzinę (5 tys. zł na jedną osobę).

Bogatych kryzys nie bierze. Owszem, niemal połowa przyznaje, że kupuje mniej niż do tej pory. Ale tylko co czwarty uważa, że jego sytuacja finansowa w ciągu roku się pogorszyła, co trzeci - że... polepszyła!

Twierdzą też, że: •  sytuacja finansowa ich znajomych właściwie się nie zmieniła; •  kryzys to dobry czas na zakupy (ocenia tak blisko połowa badanych); •  przyszły rok stoi pod znakiem zapytania (jedna trzecia uważa, że będzie lepszy niż obecny, również jedna trzecia - że gorszy).

A tak w ogóle są przekonani, że media wyolbrzymiają informacje na temat kryzysu. - Osoby zamożne mają wciąż podejrzanie dobre samopoczucie. Wydaje im się, że kryzys ich bezpośrednio nie dotyczy. Myślą o tym, jak go wykorzystać. Zgodnie ze swoim rozumieniem mechanizmów rynkowych traktują go raczej jako szansę na tanie zakupy, "globalną przecenę" - uważa Marek Staniszewski z agencji reklamowej Young & Rubicam.

To różni zamożnych Polaków od ich amerykańskich czy brytyjskich kolegów, którzy w ostatnich miesiącach masowo tracili pracę w firmach prawnych, doradczych, bankach inwestycyjnych czy mediach. Wielu z nich zrezygnowało z luksusowych domów na rzecz tańszych. Część przeniosła dzieci z prywatnych do publicznych szkół. - W Wielkiej Brytanii mamy do czynienia z czarną rozpaczą, a w Polsce wciąż panuje optymizm - mówi Staniszewski. - Dopóki sąsiada nie zwolnią z pracy, a znajomy nie będzie pożyczał pieniędzy, Polak nie zauważy kryzysu.

Bogaczom znad Wisły luksus najbardziej kojarzy się z jachtami, dziełami sztuki i drogimi nieruchomościami. Jednak jeśli popatrzymy na to, które marki uważają za luksusowe, to różnica pomiędzy nimi a przeciętnym Kowalskim wcale nie jest uderzająca. Zarówno lepiej, jak i gorzej zarabiający zgadzają się co do tego, że marką luksusową nr 1 jest Mercedes. Drugie miejsce w rankingach obu grup zajął Lexus. Poważna rozbieżność dotyczy Adidasa. Przeciętni Polacy uważają go za markę luksusową, podczas gdy zamożni - już nie. Odwrotnie jest z zegarkami Patek Philippe oraz limuzynami Maybach.

- W Polsce przeciętny konsument aspiruje niewiele wyżej niż zamożny. Podobnie Polacy pojmowali luksus dwa lata temu, kryzys nic nie zmienił - komentuje Staniszewski.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów