- Dopóki nie zostaną rozwiązane kluczowe kwestie, od których zależy możliwość działania Ikei w Rosji, dalsze inwestycje zostaną wstrzymane. Jesteśmy jednym z największych zagranicznych inwestorów w Rosji i tą radykalną decyzją chcemy dać wyraźny sygnał władzom Rosji i tym, którzy podejmują decyzje - zapowiedział Peer Kaufman, dyrektor generalny przedstawicielstwa szwedzkiego koncernu na terenach b. ZSRR, cytowany przez agencję Interfax. Od początku dekady Ikea zainwestowała w Rosji już 4 mld dol., a w dalszym rozwoju przeszkadza jej "nieprzewidywalny charakter procedur administracyjnych w wielu regionach Rosji" - mówił Kaufman.
Mniej dyplomatycznie problemy Ikei przedstawił szef koncernu Ingvar Kamprad, skarżąc się na korupcję w Rosji. W poniedziałek ujawniono, że Ikea pozwała do sądu swoich rosyjskich dostawców prądu i gazu, zarzucając im zawyżenie rachunków na 135 mln euro. Po złożeniu pozwu 11 centrów handlowych Ikei w Rosji ma problemy z dostawami energii i gazu. W ostatnią niedzielę w szwedzkiej telewizji Kamprad powiedział, że Ikea mogła sobie "ułatwić" dostawy za łapówki, ale kierownictwo koncernu odrzuciło ten pomysł. - Nie wiem, czy to było rozumne, ale taką decyzję podjęliśmy - stwierdził Kamprad.
Oliwy do ognia dolewają problemy Ikei z władzami Samary, które od dwóch lat przeciągają wydanie zezwolenia na otwarcie centrum handlowego w tym mieście. Z powodu administracyjnych problemów podwoiły się już koszty inwestycji w ten hipermarket, który jest budowany od 2006 r. i miał być otwarty za rok. Przez wiele miesięcy Ikea płaciła nawet
pensje 200 pracownikom przeszkolonym do
pracy w hipermarkecie. Zostaną zwolnieni w lipcu, bo władze w Samarze ciągle nie zezwalają na otwarcie szwedzkiego centrum handlowego.