Przedstawiciele operatora sieci Plus i 36,6 o tzw. zerowej stawce MTR wspomnieli podczas zorganizowanej przez UKE debaty o obniżaniu stawek rozliczeń międzyoperatorskich. Te stawki - ustalane przez UKE i systematycznie obniżane - stanowią element ceny detalicznej pobieranej za minutę rozmowy.
Zwolennikiem zerowej stawki jest od dawna Play, mimo że na asymetrii korzysta najbardziej. Pozostali gracze byli dotychczas przeciwni.
- Stawki zerowe są nieuzasadnione ekonomicznie i ich wprowadzenie wymagałoby wielu innych działań prawnych i ekonomicznych - podkreśla Wojciech Jabczyński, rzecznik Grupy TP.
Skąd nagła zmiana frontu ze strony Polkomtelu?
- Popieramy każdą inicjatywę obniżania stawek MTR, pod warunkiem że dla wszystkich operatorów komórkowych stawki będą jednakowe. Wyeliminuje to szkodliwą dla ok. 95 proc. klientów tzw. asymetrię - podkreśla Elżbieta Sadowska, rzecznik Polkomtelu. Rzecz w tym, że o ile Plus,
Orange i Era płacą sobie nawzajem taką samą stawkę (po obniżce 1 lipca będzie to 17 gr), o tyle za telefony swoich klientów wykonane do sieci Play zapłacić muszą od 1 lipca 40 gr. Nic dziwnego, że operatorom z "wielkiej trójki" taka sytuacja nie odpowiada.
O zniesieniu stawki już rok temu wspominała Anna Streżyńska, prezes UKE. - W krajach, w których jest stosowana zerowa stawka, ceny detaliczne drastycznie spadły. Korzystają na tym też operatorzy, bo klienci dzwonią nawet dziesięć razy więcej niż przeciętnie w Polsce - tłumaczy. Dodaje, że UKE czeka teraz na pisemne stanowisko Polkomtelu w tej sprawie. - Jeden warunek jest nie do ruszenia: nie ma mowy o obciążaniu klienta końcowego za przychodzące połączenia, a taki pomysł pojawiał się, gdy po raz pierwszy zaproponowaliśmy zniesienie stawek MTR.