- Warunki w ostatecznej ofercie zaproponowanej przez inwestorów były nie do przyjęcia. One były dużo lepsze w ofertach wstępnych - powiedział minister skarbu Aleksander Grad w Radiu TOK FM.
O tym, że państwo ma problemy ze sprzedażą swego pakietu w "Rzeczpospolitej", pisaliśmy w zeszłym tygodniu. Resort wystawił na sprzedaż Przedsiębiorstwo Wydawnicze "Rzeczpospolita". To spółka skarbu państwa, do której należy 49 proc. udziałów w firmie Presspublica wydającej "Rzeczpospolitą", "Parkiet" oraz "Życie Warszawy". Właścicielem pozostałych 51 proc. jest brytyjski
fundusz inwestycyjny Mecom.
Jedynym inwestorem, który prowadził ze skarbem negocjacje w tej sprawie, był holding ZPR skupiający m.in. sieć Radio Eska,
dziennik "Super Express" oraz magazyn "Murator". Według naszych informacji jego właściciel Zbigniew Benbenek grał na obniżenie ceny. - Byliśmy zaskoczeni tym, że Ministerstwo Skarbu Państwa nie chciało zagwarantować nam nawet tego, że w chwili objęcia przez nas udziałów PW Rzeczpospolita nadal będzie właścicielem 49 proc. Presspubliki. Natomiast żądało od nas bezwarunkowej oferty, bez możliwości przeprowadzenia końcowego badania ksiąg kupowanej spółki - zdradza Benbenek. Według niego, by zmniejszyć ryzyko, ZPR zaoferował ministrowi wysoką cenę, ale uzależnił ją od tego, czy holdingowi uda się kupić również pakiet 51 proc. udziałów w Presspublice od brytyjskiego Mecomu. - Proponowaliśmy pierwszą transzę płatności za udziały w PW Rzeczpospolita przed transakcją z Mecomem, a drugą już po jej zakończeniu - opowiada szef ZPR. I dodaje, że zakup pakietu państwowego mógłby postawić jego firmę w trudnej sytuacji: - Mecom miałby nas w garści.
Potencjalny konflikt z Mecomem odstrasza inwestorów od "Rzeczpospolitej". Dlatego Aleksander Grad powiedział na antenie TOK FM, że "umówił się" z Brytyjczykami, żeby skoordynować sprzedaż udziałów. - Myślę, że druga strona zrozumiała, że bez ścisłej współpracy nie da się tego przeprowadzić - powiedział Grad.
W dniu, gdy resort ogłosił swoją decyzję, z kierownictwem Presspubliki oraz przedstawicielami związków zawodowych spotkał się Truls Velgaard, prezes wydawnictwa. - Poinformowano nas, że w przyszłości potencjalne oferty zakupu udziałów w Presspublice będą rozpatrywane wspólnie przez obu udziałowców, choć z zachowaniem przysługujących im uprawnień - mówi nasz rozmówca, który wziął udział w spotkaniu. Do Warszawy przyjechał również David Montgomery, szef Mecomu, ale na spotkanie już nie zdążył.
Redakcja "Rzeczpospolitej" powitała te informacje z ulgą. Analitycy są sceptyczni. - To oznacza, że dziwne status quo w "Rzeczpospolitej" zostanie utrzymane. Dla samej gazety jest to sytuacja zła, bo nowy inwestor mógłby przeprowadzić w wydawnictwie poważne zmiany, a obecna struktura własnościowa na to nie pozwala - uważa Łukasz Wachełko, analityk Deutsche bank Securities. Jego zdaniem dla konkurentów "Rzeczpospolitej" decyzja resortu jest doskonałą wiadomością.
Zmiany w wydawnictwie jednak zachodzą. W środę dziennikarze redakcji ekonomicznej "Rzeczpospolitej" oraz redakcji "Parkietu" zostali poinformowani, że od 1 lipca ich zespoły zostaną połączone. Na ich czele ma stanąć Krzysztof Jedlak, naczelny "Parkietu", który będzie podlegał redaktorowi naczelnemu "Rzeczpospolitej". Oba tytuły mają jednak zachować samodzielność w doborze tematyki.
"Staliście się pracownikami jednego tzw. NOE (newsroom online economy), największej w Polsce redakcji ekonomicznej dostarczającej informacji do renomowanych tytułów. Mam nadzieję, że szybko będziemy mogli być dumni z tego rozwiązania" - napisał w liście do pracowników Paweł Jabłoński, wicenaczelny "Rzeczpospolitej".