Minister skarbu Aleksander Grad ma powody do zadowolenia, bo pierwszy etap
prywatyzacji spółki Lubelski Węgiel Bogdanka poszedł jak po maśle. W czasie słabej koniunktury na
warszawskiej giełdzie inwestorzy dopisali w ofercie publicznej i wykupili na pniu całą emisję wartą ponad pół miliarda złotych. Zainteresowanie drobnych inwestorów było tak duże, że ich
zamówienia zredukowano aż o prawie 89 proc.
Debiut wypadł równie okazale, bo Prawa do Akcji (PDA) Bogdanki podrożały na otwarciu 17 proc. W ofercie akcje kosztowały 48 zł, a pierwsze transakcje PDA zawarto po 56,10 zł. Bogdanka skoncentrowała na sobie uwagę graczy bardziej niż np. KGHM i PKO BP. Obrót papierami kopalni był gigantyczny i sięgnął aż 382 mln zł. Właściciela zmieniła z grubsza co trzecia akcja sprzedana w ofercie publicznej.
- Po raz pierwszy debiutuje na parkiecie spółka z branży węgla kamiennego, która jest u nas generalnie postrzegana negatywnie. To okazja do przełamania tego stereotypu - mówił podczas uroczystości na
GPW prezes Bogdanki Mirosław Taras i wręczył ministrowi Gradowi i prezesowi GPW Ludwikowi Sobolewskiemu górnicze lampki, aby były "światełkiem nadziei dla giełdy".
W przeciwieństwie do pogrążonych w finansowych tarapatach śląskich spółek węglowych Bogdanka ma świetne wyniki. Co będzie z nią dalej? W czwartek minister Grad powiedział w TVN CNBC, że w 2010 r. zamierza w pełni sprywatyzować spółkę, w której ma jeszcze 65 proc. akcji.
- Oficjalnie wystąpiłem o zmianę strategii dla węgla kamiennego w Polsce - powiedział Grad. Przyjęta dwa lata temu strategia zakłada zachowanie kontroli państwa nad wszystkimi spółkami węglowymi.
Czy akcje trafią do inwestora finansowego czy branżowego? - Będziemy to rozstrzygać. Powinniśmy docelowo dla Bogdanki znaleźć inwestora, który zadba o długofalowy rozwój spółki - powiedział Grad.
- Zdecydowanie wolałbym inwestora finansowego - mówi prezes Taras. Z kupna akcji Bogdanki wycofały się duże państwowe firmy:
Polska Grupa Energetyczna, Enea oraz Zakłady Azotowe "Puławy".