Biznes Ludzie Pieniądze

Dopadła nas zakupowa stagnacja

Leszek Baj
25.06.2009 , aktualizacja: 26.06.2009 12:26
A A A Drukuj
Ekonomiści spodziewali się spadku, tymczasem majowa sprzedaż detaliczna wzrosła o 1,1 proc. Czy to oznacza, że Polacy powracają do zakupów? Analitycy są do tego nastawieni sceptycznie
Polacy preferują polskie produkty
fot. AG
Polacy preferują polskie produkty
Sprzedaż detaliczna
Sprzedaż detaliczna
SERWISY

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Według Głównego Urzędu Statystycznego majową sprzedaż ciągnęły do góry m.in. większa o 17,1 proc. sprzedaż odzieży i obuwia oraz o 15 proc. wyższa niż przed rokiem sprzedaż farmaceutyków i kosmetyków. O 4,5 proc. wyższa niż przed rokiem okazała się też sprzedaż żywności. Ale ekonomista Invest-Banku Adam Czerniak zwraca uwagę, że częściowo za nie najgorsze wyniki sprzedaży odpowiada wzrost cen. Sprzedaż detaliczna liczona w cenach stałych (po uwzględnieniu inflacji) w maju spadła o 0,5 proc.

Ekonomiści nie mają wątpliwości, że nieco lepsze od oczekiwań dane wcale jeszcze nie oznaczają, że Polacy znowu rzucili się do kupowania. Konsumpcja przez ostatnie lata była motorem napędzającym polską gospodarkę. To ona w dużej mierze stanowiła o 5-6 proc. wzroście PKB w poprzednich latach. W obliczu kryzysu zakupy Polaków mocno jednak wyhamowały - według GUS w I kw. konsumpcja prywatna rosła w tempie 3,3 proc., podczas gdy w całym 2008 r. o 5,4 proc. Teraz ekonomiści zastanawiają się, jak mocno wyhamuje w kolejnych kwartałach.

Według Moniki Kurtek, ekonomistki Banku BPH, w II kw. sprzedaż towarów (czyli sprzedaż detaliczna podawana przez GUS) może być nie gorsza niż w I kw. Ale konsumpcja to szersze pojęcie obejmujące także usługi. - Pamiętajmy, że rok temu sprzedaż towarów rosła o 15 proc., teraz dynamika jest bliska zera. Trudno się spodziewać, że w takiej sytuacji utrzyma się szybki wzrost popytu na usługi - mówi Kurtek. Jej zdaniem w II kw. wzrost konsumpcji liczony w skali roku wyhamuje do 2,3 proc. - Taki wzrost nie będzie w stanie zrównoważyć spadających inwestycji. Naszym zdaniem PKB w II kw. spadnie o 0,5 proc. - dodaje ekonomistka.

Konsumpcja rośnie wolniej, bo pogarsza się sytuacja na rynku pracy, a Polacy mają mniej pieniędzy do wydawania. Wynagrodzenia w firmach w maju rosły już tylko w tempie 3,8 proc., po uwzględnieniu inflacji nie rosły więc prawie wcale. Dla porównania w całym 2008 r. wzrost pensji przekroczył 10 proc.

Co prawda według GUS w maju stopa bezrobocia spadła do poziomu 10,8 proc. z 11 proc. w kwietniu, ale ekonomiści studzą nastroje, tłumacząc, że to tylko spadek sezonowy związany z większym zapotrzebowaniem na pracowników sezonowych. W porównaniu z majem 2008 r. bezrobocie wzrosło o niemal 158 tys. osób. Według analityków pod koniec roku stopa bezrobocia może sięgnąć 13-14 proc.



Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów