W czwartek resort przedstawił swoje zamiary wobec Polskiej Grupy Energetycznej, największego producenta elektryczności w Polsce. Grupa miała w 2008 r. 2,7 mld zł zysku. Pierwotnie resort chciał wziąć 600 mln zł dywidendy. Jednak teraz ogłosił, że chce więcej. Ile? Wiceminister skarbu Jan Bury zapewnił, że dywidenda będzie "sporo niższa" niż cały zysk. Zapowiedział też zmianę statutu spółki, tak aby łatwiej było skarbowi pobrać dywidendę, bo struktura PGE jest obecnie bardzo zawikłana.
PGE nie jest pierwszą energetyczną spółką, którą rząd "wezwał" do wsparcia
budżetu. W ubiegłym tygodniu resort skarbu ogłosił, że chce część z ponad 200 mln zł zysku koncernu Enea, który jeszcze w tym roku ma być sprzedany inwestorowi strategicznemu.
Z kolei PGE pod koniec roku ma zadebiutować na giełdzie. Pieniądze ze sprzedaży akcji posłużą m.in. finansowaniu budowy dwóch elektrowni jądrowych, które mają powstać do 2020 r. i pochłoną 18 mld euro. Wiceprezes PGE Wojciech Topolnicki powiedział wczoraj, że spółka rozmawia z ewentualnymi dostawcami reaktorów, ale nie chciał powiedzieć, z jakimi. Dodał, że bierze pod uwagę technologię francuską, amerykańską, rosyjską, japońską i kanadyjską.