Według opublikowanego dziś raportu NBP o inflacji,
wzrost gospodarczy Polski w tym roku wyniesie 0,4 proc. Jednak w następnych latach nasza gospodarka będzie już odrabiała straty - w przyszłym roku urośnie o 1,4 proc., w 2011 r. - o 3,4 proc. Prognoza NBP jest zbieżna z tym, co wcześniej na temat Polski mówiły raporty międzynarodowych instytucji, m.in. Banku Światowego.
Według NBP, w ciągu najbliższych trzech lat systematycznie będzie spadała
inflacja - w tym roku wyniesie 3,2 proc., by w 2011 r. spaść do poziomu 2 proc. Inflację trzymać będą w ryzach bardzo wolno rosnące ceny żywności i słabnąca konsumpcja. Ale też płace - w ub. r. wynagrodzenia brutto wzrosły o 9,4 proc., w tym roku jeszcze wzrosną o 4,5 proc. Potem klapną - wzrost płac w 2010 r. będzie niższy od inflacji i wyniesie 1,2 proc. Co oznacza, że de facto zarobimy mniej niż w tym roku.
W tym roku wiele wskaźników makroekonomicznych zanurkuje - w prognozie NBP zmniejszy się
eksport (o 7,5 proc.) i
import (o blisko 11 proc.) oraz inwestycje - o 4,9 proc.
Czeka nas też największy skok
bezrobocia - jak podają analitycy NBP, w 2010 r. stopa bezrobocia wzrośnie aż o 2,7 pkt proc., do 12,4 proc. W 2011 r. poziom bezrobocia sięgnie 13,2 proc. (to jednak znacznie mniej niż prognozowali analitycy NBP w lutym br. - wówczas stopę bezrobocia szacowali na 14,5 proc.)