Chlebowski kilka razy powtarzał, że podnoszenie podatków to krok ostateczny. - Chcemy przede wszystkim redukować wydatki, szukać oszczędności, wykorzystywać środki unijne i zintensyfikować procesy prywatyzacyjne - mówił szef klubu Platformy. - Dopiero jeśli po tym wszystkim okaże się, że wpływy do
budżetu ciągle są za małe, że deficyt może być ciągle zbyt wysoki, będziemy podnosić podatki - dodał.
Zapewnił, że ta podwyżka będzie obowiązywać tylko przez pewien czas. - Jeśli więc zapadnie decyzja o tym, że jakiś podatek ma wzrosnąć na lata 2010-11, to w ustawie, która będzie taką podwyżkę wprowadzać, zapiszemy powrót w kolejnym roku do stawek, które obowiązują dzisiaj - tłumaczył Zbigniew Chlebowski.
Czy rząd rozpatruje podwyżkę podstawowej stawki VAT z 22 do 23 proc.? - Na razie nie ma żadnych konkretnych planów dotyczących podwyżki podatków. Robimy analizy, które pokażą, ile można uzyskać na ewentualnym zwiększeniu różnych podatków czy składki rentowej - odpowiedział poseł PO. Dociskany przez dziennikarzy, przyznał, że najwięcej dodatkowych pieniędzy dałaby podwyżka VAT. - To najważniejsze źródło dochodów podatkowych państwa. Daje do budżetu ponad 100 mld zł rocznie, w związku z tym największe możliwości drzemią po tej stronie - mówił Zbigniew Chlebowski.
Premier Donald Tusk zapowiedział już, że jeśli podwyżka będzie konieczna, to rząd latem przedstawi ewentualne propozycje zmian w podatkach na lata 2010-2011. Tymczasem w czwartek w rozmowie z dziennikarzami szef kancelarii prezydenta Piotr Kownacki oświadczył, że Lech Kaczyński nie popiera podwyższania podatków. Zaznaczył jednak, że mówienie na tym etapie o ewentualnym wecie prezydenta dla takich rozwiązań "jest skrajnie przedwczesne". W piątek doradca prezydenta Ryszard Bugaj, pytany w TVN24, co będzie doradzał prezydentowi, gdy do kancelarii trafi ustawa podwyższająca podatek od dochodów osobistych do 40 proc. [w 2009 r. górna stawka tego podatku spadła z 40 do 32 proc. - red.], oświadczył, że on by się pod taką podwyżką podpisał.