Biznes Ludzie Pieniądze

Fundusze z UE. Czas się niepokoić

Konrad Niklewicz
27.06.2009 , aktualizacja: 26.06.2009 21:14
A A A Drukuj
Do końca września użyjemy lwią część z 16,8 mld zł unijnych funduszy planowanych na ten rok - obiecał rząd. W marcu. Do dziś wydano mniej niż 4 mld
ak wynika z opracowania Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, do 30 czerwca br. Małopolska wydała 249 mln zł, niewielkie woj. opolskie - aż 87 mln zł, zaś Wielkopolska - 251 mln zł.
Fot. Sławomir Kamiński / AG
ak wynika z opracowania Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, do 30 czerwca br. Małopolska wydała 249 mln zł, niewielkie woj. opolskie - aż 87 mln zł, zaś Wielkopolska - 251 mln zł.
Szybsze pompowanie unijnych pieniędzy w gospodarkę będzie głównym narzędziem walki z kryzysem - zapowiadał rząd. W połowie marca wiceminister rozwoju regionalnego Krzysztof Hetman deklarował w rozmowie z "Gazetą": - W drugim i trzecim kwartale wydamy niemal równo 16 mld zł. Można nas trzymać za słowo.

Poprosiliśmy resort o świeże dane. Wynika z nich, że do 24 czerwca w całej Polsce - w ramach wszystkich części funduszy strukturalnych - wydano 3,2 mld zł (jeśli liczyć wyłącznie pieniądze unijne) albo 3,9 mld zł - jeśli liczyć także wkład własny, czyli pieniądze, które do unijnej dotacji muszą dokładać samorządy, instytucje centralne i firmy.

Aby obietnica min. Hetmana została dotrzymana, w lipcu, sierpniu i wrześniu wydatki z funduszy UE musiałyby więc osiągnąć nienotowany dotąd poziom 12,1-12,8 mld zł.

Będzie trudno - zgodnie ostrzegają eksperci. - Dziś nie można powiedzieć, że tej obietnicy na pewno nie uda się spełnić. Ale na miejscu ministerstwa zaczęłabym się niepokoić - mówi Marzena Chmielewska z konfederacji przedsiębiorców Lewiatan.

- Jestem przerażony tym, co się dzieje w regionach - wtóruje Wojciech Warski z Business Centre Club.

Jeśli w ciągu dwóch miesięcy nie nastąpi radykalna poprawa, rządowa obietnica polegnie właśnie na funduszach regionalnych.

Już miesiąc temu "Gazeta" alarmowała, że Regionalne Programy Operacyjne, którymi samorządy wojewódzkie sterują samodzielnie, to pięta achillesowa całego systemu inwestowania pieniędzy z Unii. Do końca 2009 r. w ramach tych 16 programów miało być wydanych 6,6 mld zł. Ale na początku maja wydano zaledwie... 390 mln zł. To 6 proc. planu!

Po kilkudziesięciu dniach widać poprawę - ale nikłą i nie wszędzie. Dane ministerstwa czarno na białym pokazują, że woj. zachodniopomorskie wydało 7 mln zł, choć plan przewidywał, że w I półroczu (które kończy się za trzy dni) wyda 164 mln. Inny przykład - Łódzkie. Cel województwa na pierwsze półrocze wynosił 190 mln zł, ale do 22 czerwca wypłacono... 15 mln.

Rząd się pociesza, że tam, gdzie unijnymi funduszami zarządza się centralnie, jest znacznie lepiej. Np. w programie Kapitał Ludzki wydano już 2,1 mld zł (dwa razy więcej, niż planowano w I półroczu), a w programie Rozwój Polski Wschodniej wydano 90,4 mln zł (70 proc. planu).

Czy to wystarczy, by nadrobić opóźnienia w regionach i uratować wykonanie łącznej prognozy?

- Nie będę gdybał. W marcu chyba trochę się przejęzyczyłem z tymi 16 mld do wydania do końca września - rozkłada ręce minister Hetman. - Ale naszego celu na cały rok absolutnie nie zmienimy. Wydamy tyle, ile planowaliśmy - 16,8 mld zł.

Ministerstwo Rozwoju Regionalnego twierdzi, że wie, dlaczego w ramach 16 regionalnych programów operacyjnych tak wolno wypłacane są unijne pieniądze. - System rozliczania regionów jest niedrożny - mówi resort. Ale nie może sytuacji naprawić, bo RPO podlegają wyłącznie lokalnym władzom samorządowym. I jak one sobie pościelą, tak się wyśpią.

- Żeby zrealizować roczny plan wydatków w RPO, czyli 6,6 mld zł w skali całego kraju, muszą nastąpić radykalne, podkreślam, radykalne zmiany w systemie rozliczania wniosków. Dziś on się okazuje niedrożny - tłumaczy "Gazecie" wiceminister rozwoju regionalnego Krzysztof Hetman. - W praktyce wygląda to tak, że odbiorca dotacji, np. firma, wygrywa konkurs, podpisuje umowę o dotację i realizuje swoją inwestycję. A potem dostarcza faktury do rozliczenia. I one są zbyt wolno rozliczane - dodaje.

Są województwa, w których statystyki wyglądają dobrze. Powody do zadowolenia mają: wielkopolskie (1150 proc. planu na pierwsze półrocze), śląskie (275 proc. planu), pomorskie (224 proc. planu) albo lubelskie czy wreszcie małopolskie (144 proc. planu). Problem w tym, że niektóre z tych sukcesów mają bardziej księgowy niż rzeczywisty charakter. Statystyki poprawia się, przekazując olbrzymie kwoty np. do regionalnych programów poręczeń dla firm. W bilansie RPO te pieniądze są już po stronie wydatków, ale wiele wody upłynie, zanim faktycznie trafią do przedsiębiorców.

W sumie - jak obliczyło MRR - do 22 czerwca wszystkie regiony wydały 868 mln zł. To 86 proc. planu na I półrocze. I mniej niż 20 proc. planu całorocznego.

W programach zarządzanych na szczeblu centralnym wydatki idą lepiej (np. w jednym tylko programie operacyjnym "Infrastruktura i środowisko" wydano 301 mln zł), ale powody do niepokoju też są. Przykładowo - zbyt wolno wydawane są dotacje dla przedsiębiorców. Przed tygodniem Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (zarządzająca kluczową częścią programu operacyjnego "Innowacyjna gospodarka") przyznała, że wydano tylko 77 mln zł. Stwierdziła też, że w jej części funduszy niewypałem okazały się zaliczki - wypłacono ich raptem 9 mln zł. Przedsiębiorcy nie chcą ich brać, bo są one obwarowane monstrualną biurokracją.

Takie wyniki to polityczny kłopot dla rządu, bo opozycja - zwłaszcza Prawo i Sprawiedliwość - nie ustaje w oskarżeniach, że rząd PO-PSL nie radzi sobie z wykorzystaniem pomocy unijnej. Na jednej z ostatnich konferencji prasowych posłanka PiS Grażyna Gęsicka (była szefowa MRR) zarzuciła rządowi Donalda Tuska, że ma tylko 39-procentową "trafność planowania wpływów z UE", podczas gdy wcześniej te prognozy były realizowane nie mniej niż w 64,5 proc. - Taki wynik jest spowodowany słabą i powolną realizacją programów unijnych - podkreśliła.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów