Benedykt XVI o gospodarce: Przyczyną kryzysu była chciwość
Wojciech Załuska
2009-06-28, ostatnia aktualizacja 2009-06-28 21:16
Przyczyną kryzysu, była chciwość. Teraz chrześcijaństwo ma naprawić kapitalizm - uważa w swojej nowej encyklice społecznej papież
ZOBACZ TAKŻE
- Pod czarną banderą (21-04-09, 21:16)
- Benedykt XVI staje się coraz bardziej "zielony" (01-08-09, 00:00)
- Papież wytyka błędy globalizacji (08-07-09, 01:00)
- Nowa encyklika wzywa do etyki w świecie kryzysu (07-07-09, 12:15)
- Pakiet antykryzysowy wreszcie gotowy (01-07-09, 23:36)
- Orliński pyta Orłowskiego: A gdyby tak zaorać Wall Street? (07-06-09, 21:25)
- "To nie kapitalizm spowodował kryzys, tylko jego brak" (06-06-09, 00:06)
- Myśl liberalna górą (31-05-09, 21:04)
- Mól książkowy i ludzie ekranu (26-04-09, 20:47)
SERWISY
Z obecnym kryzysem kłopot mają nie tylko ekonomiści i ministrowie finansów. Benedykt XVI o kilka miesięcy przełożył ogłoszenie swojej encykliki społecznej "Caritas in veritate", czyli Miłość w prawdzie. Nowa społeczna encyklika miała się ukazać w lutym, poznamy ją za kilka dni. Zdaniem komentatorów powodem zwłoki jest właśnie kryzys - papież uznał, że to i owo musi na nowo przemyśleć.
Bardzo ogólne kontury encykliki są już jednak znane.
W pierwszej połowie czerwca podczas spotkania z członkami fundacji Centesimus Annus (Setna rocznica) powołanej w 1993 w celu propagowania społecznej nauki Kościoła Benedykt XVI zacytował fragment encykliki Jana Pawła II o tej samej co fundacja nazwie: "Gospodarkę rynkową można uznać za drogę postępu ekonomicznego i obywatelskiego tylko wtedy, gdy nastawiona będzie na dobro wspólne".
Benedykt XVI ten pogląd podziela. Mówiąc o dobru wspólnym, wskazuje m.in. tworzenie miejsc pracy jako jeden z głównych celów działalności gospodarczej. Ale też apeluje o "globalną wielkoduszność" - solidarność krajów rozwiniętych z rozwijającymi się. I "taką globalizację, która uwzględniałaby interesy całej rodziny ludzkiej". Papież staje się coraz bardziej aktywnym rzecznikiem Afryki, kontynentu, na którym chrześcijan przybywa.
Szanując wolność gospodarczą, zastrzega - i to wniosek z obecnego kryzysu - że "musi być ona ujęta w ramy systemu prawnego". Przyłącza się więc do tych, którzy twierdzą, że zglobalizowana gospodarka wymaga ponadnarodowych regulacji i ponadnarodowych instytucji, które ich przestrzegania by pilnowały.
Benedykt XVI uważa jednak, że instytucje nie wystarczą. Powtarza, że główną przyczyną kryzysu jest niepowstrzymywana etycznymi hamulcami chciwość - zarówno świata biznesu, jak i konsumpcji.
Wolności gospodarczej, wolności ludzkiej - twierdzi - trzeba więc przywrócić odpowiedzialność. Jedną z jej głównych źródeł - dodaje - jest religia. Papież upomina się więc o dostrzeżenie jej roli - np. w niedawnym liście do liderów G8.
Z pewnością kapitalizmu nie kontestuje. Chce natomiast, by chrześcijaństwo uczestniczyło w jego naprawianiu po wielkim kryzysie. Nie godzi się jednocześnie na taką ekspansję kapitalizmu, która polega na szukaniu nowych rynków "w nas samych", choćby poprzez unieważnienie siedmiu grzechów głównych.
29 maja Benedykt XVI zaapelował o "odnalezienie umiaru i wstrzemięźliwości w gospodarce i stylu życia". I pewnie powtórzy ten apel w nowej encyklice.
Bardzo ogólne kontury encykliki są już jednak znane.
W pierwszej połowie czerwca podczas spotkania z członkami fundacji Centesimus Annus (Setna rocznica) powołanej w 1993 w celu propagowania społecznej nauki Kościoła Benedykt XVI zacytował fragment encykliki Jana Pawła II o tej samej co fundacja nazwie: "Gospodarkę rynkową można uznać za drogę postępu ekonomicznego i obywatelskiego tylko wtedy, gdy nastawiona będzie na dobro wspólne".
Benedykt XVI ten pogląd podziela. Mówiąc o dobru wspólnym, wskazuje m.in. tworzenie miejsc pracy jako jeden z głównych celów działalności gospodarczej. Ale też apeluje o "globalną wielkoduszność" - solidarność krajów rozwiniętych z rozwijającymi się. I "taką globalizację, która uwzględniałaby interesy całej rodziny ludzkiej". Papież staje się coraz bardziej aktywnym rzecznikiem Afryki, kontynentu, na którym chrześcijan przybywa.
Szanując wolność gospodarczą, zastrzega - i to wniosek z obecnego kryzysu - że "musi być ona ujęta w ramy systemu prawnego". Przyłącza się więc do tych, którzy twierdzą, że zglobalizowana gospodarka wymaga ponadnarodowych regulacji i ponadnarodowych instytucji, które ich przestrzegania by pilnowały.
Benedykt XVI uważa jednak, że instytucje nie wystarczą. Powtarza, że główną przyczyną kryzysu jest niepowstrzymywana etycznymi hamulcami chciwość - zarówno świata biznesu, jak i konsumpcji.
Wolności gospodarczej, wolności ludzkiej - twierdzi - trzeba więc przywrócić odpowiedzialność. Jedną z jej głównych źródeł - dodaje - jest religia. Papież upomina się więc o dostrzeżenie jej roli - np. w niedawnym liście do liderów G8.
Z pewnością kapitalizmu nie kontestuje. Chce natomiast, by chrześcijaństwo uczestniczyło w jego naprawianiu po wielkim kryzysie. Nie godzi się jednocześnie na taką ekspansję kapitalizmu, która polega na szukaniu nowych rynków "w nas samych", choćby poprzez unieważnienie siedmiu grzechów głównych.
29 maja Benedykt XVI zaapelował o "odnalezienie umiaru i wstrzemięźliwości w gospodarce i stylu życia". I pewnie powtórzy ten apel w nowej encyklice.
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
0
0 głosów
Przeczytaj 9 komentarzy na Forum
Pobierz aplikację Wyborcza.biz na:













