"Biorąc pod uwagę bieżące trendy można przypuszczać, że do końca roku sprzedaż w Polsce wyniesie około 300 tysięcy sztuk. Rzeczywista liczba aut zarejestrowanych w Polsce może oscylować pomiędzy 250-260 tysięcy sztuk. W porównaniu do ubiegłego roku oznaczałoby to prawie 20 proc. spadek sprzedaży" - napisali analitycy Samaru.
Z prognoz Economist Intelligence Unit (EIU) wynika, że w tym roku nabywcę znajdzie 278 tys. aut osobowych.
Od początku roku w Polsce sprzedano 141 tys. 988 samochodów, tj. o 0,7 proc. więcej niż w analogicznym okresie przed rokiem.
W całym 2008 roku sprzedano zaś 319 tys. 965 samochodów, o 9,4 proc. więcej niż w roku 2007.
- Największe, ponad 30-procentowe spadki sprzedaży widzimy po stronie firm. Główną przyczyną tego stanu rzeczy jest brak uregulowań w sprawie pełnego odliczenia podatku VAT od kupna samochodu. Ministerstwo Finansów proponuje własne interpretacje dotyczące tej sytuacji, jednak dopóki nie będzie ostatecznego wyjaśnienia w postaci nowelizacji ustawy, taki stan się utrzyma - mówi Wojciech Drzewiecki z instytutu Samar. Inną przyczyną jest kryzys gospodarczy. - Większość ludzi nie narzeka na swoją sytuację, ale w niepewnych czasach trudno podejmować im decyzje o inwestowaniu w nowe
auta - mówi Drzewiecki.
Jego zdaniem, rozwiązaniem może być pójście śladem Niemiec, Słowacji i innych krajów, które wprowadziły premie i dopłaty za złomowanie starych pojazdów, ale tylko wtedy, jeśli będzie to wstęp do systemowych zmian w polskiej motoryzacji. - Jeśli rząd nie opracuje szybko strategii motoryzacyjnej dla Polski, za kilka lat sytuacja może być znacznie gorsza - prognozuje Drzewiecki.
Jego zdaniem nie uratują nas
Niemcy i Słowacy, którzy w ostatnich miesiącach masowo przyjeżdżali po auta do Polski. - Coraz mniej samochodów zalega w naszych salonach. Niemcom nie opłaca się wysyłać do Polski aut tylko po to, żeby kupili je u nas Niemcy - mówi Drzewiecki.
- Już od początku roku było wiadomo, że rynek jest niestabilny i trudno prognozować rzeczywistą sprzedaż aut. W tej chwili prognoza spadku sprzedaży wynosi 20 proc., ale musimy pamiętać, że przed nami wakacje, kiedy zawsze jest zastój w handlu
autami i może nastąpić jeszcze większe spowolnienie - mówi Eliza Kamińska z Eurotax Glass's
Polska, która przypomina, że sytuacja motobranży w Polsce i tak jest komfortowa w porównaniu z Hiszpanią i innymi zachodnimi krajami, gdzie spadki sprzedaży są znacznie większe. Dodaje, że pewne ożywienie może przynieść wprowadzenie premii za złomowanie, jednak na pewno nie postawi to rynku motoryzacyjnego na nogi w dłuższej perspektywie. - Nawet jeśli zachęci to niektórych posiadaczy starszych aut do wymiany samochodu, to nie zapominajmy, że potencjalni nabywcy będą musieli do nowego auta dołożyć przynajmniej 25 tys. złotych. A przecież gdyby ludzie dysponowali takimi pieniędzmi, wielu z nich postawiłoby na zakup nowszego używanego samochodu. Tymczasem
import używanych aut z Europy też spada, jest to związane głównie z wysokim kursem euro - tłumaczy Kamińska