Biznes Ludzie Pieniądze

Mobius: Na giełdach trend czytelny - w górę!

Tomasz Prusek
29.06.2009 , aktualizacja: 29.06.2009 21:24
A A A Drukuj
Guru rynków wschodzących dr Mark Mobius mówi o powrocie hossy na giełdzie, wierzy, że polscy konsumenci napędzą naszą gospodarkę, i namawia rząd do prywatyzowania
Mark Mobius, szef Templeton
Mark Mobius, szef Templeton
Franklin Templeton Investments to jedna z czołowych globalnych firm zarządzających kapitałami zgromadzonymi np. w funduszach inwestycyjnych. Klienci powierzyli jej blisko 450 mld dol. Z tej puli 24 mld jest zainwestowane na rynkach wschodzących, z czego na Polskę przypada ok. 0,5 proc. Najnowszą inwestycją Templetona u nas było objęcie kilka dni temu nowej emisji akcji dewelopera Polnordu.

Podczas spotkania z dziennikarzami i zarządzającymi polskimi funduszami na warszawskiej giełdzie Mobius przedstawił optymistyczną diagnozę dla rynków wschodzących w czasach globalnej dekoniunktury, szczególnie dla Rosji, a w naszym regionie - dla Polski. - Akcje na młodych rynkach są tańsze niż w USA, a stopa wypłaty dywidendy wyższa - przekonywał Mobius.

Tomasz Prusek: Wielu inwestorów jest zdezorientowanych, nie wie, co robić. Jaka jest obecnie sytuacja na rynkach finansowych - mamy "byczy" rynek, czyli hossę, czy też "niedźwiedzi", czyli bessę?

Dr Mark Mobius, dyrektor zarządzający Templeton Asset Management: Dość "byczy". Ale inwestorzy powinni być ostrożni, bo na rynkach dojrzałych od dna bessy indeksy poszły w górę o 40 proc., a na młodych - o 70 proc. Teraz indeksy będzie cechować gwałtowna zmienność: będą rosnąć, spadać, rosnąć, spadać, jednak trend jest czytelny - w górę. Nawet 20-proc. korekta cen w dół tego nie zmienia.

Wierzy pan, że recesja w USA skończy się w tym roku, tak jak wieszczy szef Fed Ben Bernanke?

- Myślę, że ma rację. Recesja już jest skończona! W tym sensie, że zaufanie na rynkach powraca, firmy są w stanie znowu gromadzić nowe kapitały, zwiększa się akcja kredytowa.

Czy młode rynki w kryzysie są na tyle atrakcyjne, aby przyciągać uwagę zagranicznych inwestorów?

- O tak, bo ich gospodarki najszybciej rosną. Niektóre zanotują imponujące wzrosty: Chiny - 8 proc., Indie - 6 proc. Średnia wzrostu PKB na młodych rynkach pomimo kryzysu będzie w tym roku na poziomie zera, podczas gdy dojrzałe spadną o 4 proc. W Polsce w 2010 r. spodziewamy się niskiego wzrostu.

PKB w Polsce ciągle rośnie. Czy to wystarczający powód, aby do Polski płynął globalny kapitał?

- Niekoniecznie. Polskie akcje nie są najtańsze na świecie. Poszczególne spółki są atrakcyjne, ale ceny nie są takie niskie, porównując z całym globalnym rynkiem. Potrzebujemy tutaj głębszego rynku, notowania większej liczby dużych spółek, więcej wielkich prywatyzacji. To będzie dobre także dla całej gospodarki.

Czy nasz rząd powinien prywatyzować pomimo kryzysu?

- To jest najlepszy czas, aby to robić. To ożywi gospodarkę. Na świecie jest mnóstwo pieniędzy. Jednak problemem wielu uczestników rynku jest czekanie na najwyższe możliwe wyceny, na szczyt hossy. Nie należy z tym zwlekać. Sprywatyzowana firma będzie wydajniejsza, będzie mieć większe zyski i płacić wyższe podatki.

Które sektory są pana inwestycyjnymi faworytami w Polsce?

- Dwa chciałbym wyróżnić - firmy surowcowe, bo wierzymy, że surowce nadal będą drożeć, oraz związane z szeroko rozumianą konsumpcją, w tym banki, które obsługują klientów detalicznych. Przyszłość Polski zależy od rewolucji w konsumpcji, która jest motorem napędowym warszawskiej giełdy i całej gospodarki.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów