- Osiągnęliśmy postęp w ustaleniu kluczowych problemów i elementów możliwego rozwiązania tych problemów, także ze strony finansowej - poinformowała wieczorem Komisja Europejska. Na jej zaproszenie do Brukseli przyjechali eksperci firm gazowych, międzynarodowych instytucji finansowych oraz Gazpromu i ukraińskiego Naftohazu. Zastanawiali się, gdzie znaleźć pieniądze dla Ukrainy na dodatkowy
import gazu z Rosji.
Ponad miesiąc premier Rosji Władimir Putin straszył Europę kolejnym konfliktem gazowym, jeśli Kijów nie zapłaci w terminie za rosyjski gaz i nie dostanie od UE 5 mld dol. na dodatkowe zakupy od Gazpromu. Dwa tygodnie temu także premier Ukrainy Julia Tymoszenko prosiła UE o ponad 4 mld dol. kredytów na import od Gazpromu gazu do magazynów. Premier Ukrainy twierdziła, że bez tego zimą nie będzie odpowiedniego ciśnienia w tranzytowych rurach do Europy.
Jeden z uczestników spotkania powiedział agencji Reuters, że
Ukraina potrzebuje najwyżej 2 mld dol. na zakup gazu na zimę - ponad dwa razy mniej, niż żądali Putin i Tymoszenko. A przede wszystkim
Bruksela domaga się od Kijowa wprowadzenia europejskich przepisów w gazownictwie zgodnie z podpisaną w marcu umową Ukrainy z UE. "Warunkiem wsparcia Ukrainy w zakupie gazu jest kontynuacja reform sektora gazowego" - podkreśliła wczoraj KE.
Bruksela poddała żądania Moskwy i Kijowa drobiazgowej weryfikacji, organizując wczoraj maraton spotkań. Najpierw KE naradzała się z przedstawicielami Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, Europejskiego Banku Inwestycyjnego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Potem do tej grupy dołączyli przedstawiciele europejskich firm gazowych. Po południu eksperci KE i instytucji finansowych spotkali się z reprezentacjami Naftohazu i Gazpromu, osobno i na wspólnej sesji. Na kolejne spotkanie doszli eksperci firm gazowych. KE chce jeszcze wysłać swoich ekspertów na Ukrainę, by na miejscu sprawdzili, ile gazu musi importować Kijów i ile to będzie kosztować.
Już wiadomo, że w lipcu nie będzie kolejnej wojny gazowej z Ukrainą, którą straszyła
Rosja. Prezes Gazpromu Aleksiej Miller zapowiedział, że Ukraina powinna w terminie zapłacić za dostawy w czerwcu. Zdaniem agencji Reuters
Moskwa odłożyła tę wojnę, bo mogłaby się ona zbiec w czasie z wyznaczoną na początek lipca wizytą prezydenta Baracka Obamy w Rosji. Gazprom wyładował złość na Białorusi, domagając się w lipcu dopłaty 244 mln dol. za gaz dostarczony na początku roku. Mińsk, który najpierw mówił, że płacił cenę niższą, ale uzgodnioną ustnie z Gazpromem, zgadza się zapłacić o 10 mln dol. mniej w ratach.