Na początku walnego akcjonariusze wysłuchali wystąpienia prezesa Jerzego Pruskiego. Podkreślał on, że PKO BP ani na chwilę nie zwolnił akcji kredytowej i jest w czołówce banków walczących z kredytową suszą, dręczącą przedsiębiorstwa, a także inne banki. - Pod koniec zeszłego roku PKO BP był głównym dostarczycielem płynności do sektora bankowego - przypomniał Pruski.
Prezes PKO wyliczał zeszłoroczne sukcesy banku: zwiększenie do blisko 100 mld zł portfela kredytowego, osiągnięcie 101 mld zł depozytów oraz redukcję kosztów, m.in. zatrudnienia o 1,5 tys. etatów. Pruski dodał, że bank stosował konserwatywną politykę tworzenia rezerw na złe kredyty, więc nie ma ryzyka, że będzie musiał bardzo szybko tworzyć nowe rezerwy i zaskakiwać nimi akcjonariuszy. - Bank jest bardzo dobrze wyrezerwowany, a więc bezpieczny - zapewnił akcjonariuszy prezes PKO BP.
Prezes wypowiedział się też o nowej propozycji Skarbu Państwa w sprawie dywidendy, zakładającej wypłacenie teraz tylko złotówki na każdą akcję, a kolejnej części dywidendy dopiero po emisji nowych akcji. - Dobre wyniki finansowe pozwoliłyby nam na obdarowanie akcjonariuszy całym ubiegłorocznym zyskiem, pod warunkiem podwyższenia kapitału. Staraliśmy się przekonać do tego pomysłu radę nadzorczą i głównego akcjonariusza. Czy się udało? Już wiemy, że nasza propozycja została zmodyfikowana - powiedział Pruski.
Rada nadzorcza nie chce dywidendy Konsternację niektórych obserwatorów wzbudziło wystąpienie szefowej rady nadzorczej PKO BP, Marzeny Piszczek, nominowanej przez Ministerstwo Skarbu. - Zalecamy zatrzymanie całego ubiegłorocznego zysku w banku - oświadczyła Piszczek. Jej stanowisko różni się więc od tego, które zaprezentował w komunikacie resort skarbu (1 zł dywidendy na akcję). Marzena Piszczek jest szefową krakowskiej delegatury Ministerstwa Skarbu i podlega ministrowi Gradowi.
Piszczek pozytywnie oceniła działalność zarządu banku w 2008 r. - Dzięki dobrym decyzjom zarządu bank odzyskał pozycję lidera na rynku - chwaliła Pruskiego szefowa rady PKO. Przypomnijmy, że ponad tydzień temu rada nadzorcza PKO BP nie chciała pozytywnie zaopiniować wniosku o udzielenie prezesowi banku absolutorium. Później, w nieoficjalnych wypowiedziach, przedstawiciele rady przyznawali, że nieco się zagalopowali.
Mniejszościowi udziałowcy mają głos Podczas obrad walnego głos zabrali też mniejszościowi akcjonariusze PKO. Występująca właśnie w roli akcjonariusza banku Aleksandar Natali-Świat, polityk Prawa i Sprawiedliwości, skrytykowała pomysł wypłaty dywidendy. - To osłabi zdolność banku do udzielania kredytów i akwizycji innych banków, którym kryzys powinien sprzyjać - oświadczyła Natali-Świat. I wyraziła obawę, że państwo, nie mając pieniędzy na objęcie swojej części nowych akcji, może stracić kontrolę nad bankiem.
W podobnym tonie wypowiedział się inny akcjonariusz, Michel Marbot (znany z głośnego sporu z Bankiem Pekao). - Wypłata dywidendy może być działaniem na rzecz wzmocnienia Pekao, głównego konkurenta PKO BP - oświadczył Marbot.
Prof. Jerzy Osiatyński, b. członek rady nadzorczej PKO BP (także występując jako posiadacz akcji banku) powiedział, że trzeba szukać rozwiązania kompromisowego, np. wypłaty dywidendy na poziomie zgodnym z dotychczasową polityką banku, czyli 40-50 proc. ubiegłorocznego zysku. - Jeśli Skarb Państwa zdecyduje o wypłacie dywidendy to jak to wpłynie na prestiż nadzoru bankowego, który domagał się od innych banków, by dywidendy nie wypłacały? - martwił się Osiatyński.
Inny drobny akcjonariusz zwrócił uwagę, że plany wypłaty dywidendy i emisji akcji spowodowały już obniżenie ratingu PKO BP przez agencję
Moody's. - To bardzo zły sygnał - oświadczył akcjonariusz. - Nie jesteśmy jedynym bankiem, który ma obniżony rating. To wyraz zmiany nastawienia
agencji ratingowych do całego regionu - polemizował prezes Pruski.