Projekt, pod którym podpisało się przeszło 130 tys. osób, forsuje w Sejmie Komitet Obywatelskiej Inicjatywy Ustawodawczej "Razem". W ramach ulgi podatnik mógłby odliczyć od dochodu do 12 tys. zł rocznie, pod warunkiem że pieniądze te przeznaczy na oszczędzanie w III filarze emerytalnym - w zakładach ubezpieczeniowych, funduszach inwestycyjnych czy bankach. Ulga ma zachęcić Polaków do dodatkowego odkładania pieniędzy na emerytury. Tak, żeby w przyszłości ich świadczenia pozwalały na godne życie.
- Nasza propozycja przynosi korzyści dla obywateli w postaci wyższych świadczeń i dla całego społeczeństwa w postaci zwiększenia poziomu oszczędności, co stanowi impuls rozwojowy dla gospodarki. Dzięki temu rozwiązaniu wygramy wszyscy - przekonywał we wtorek posłów w czasie tzw. pierwszego czytania projektu w Sejmie Adam Sankowski, pełnomocnik Komitetu Razem.
Eksperci Komitetu obliczyli, że aby otrzymać dodatkowe 1000 zł miesięcznego dochodu na emeryturze, osoba w wieku 50-55 lat powinna odkładać 1000 zł miesięcznie. Młodsi mogliby odkładać mniej np. 200-300 zł.
- W obecnej sytuacji gospodarczej i przy obecnym stanie kasy państwa nie stać nas na wprowadzenie takiej ulgi - ocenił poseł PO Jarosław Urbaniak. W imieniu Platformy złożył wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu.
Posła PO wspierał wiceminister finansów Maciej Grabowski. - Jeśli z ulgi skorzysta 15 proc. pracujących, rozliczających się w ramach PIT i będą odkładali na III filar po 150 zł miesięcznie, to takie odliczenie będzie kosztować 421,7 mln - wyliczał. - Gdyby wszyscy pracujący i rozliczający się w ramach PIT skorzystali z ulgi i odliczyli po 12 tys. zł rocznie, to kosztowałaby ona
budżet państwa i budżety samorządów ok. 3 mld zł - szacował dalej. Dodał, że w praktyce ulga kosztowałaby między 421,7 mln zł a ok. 1 mld zł.
W sukurs Platformie nie przyszło jednak żadne inne ugrupowanie poselskie. PiS, Lewica, koła poselskie, a nawet PSL zapowiedziały, że będą głosować za odesłaniem projektu "do dalszych dyskusji w komisjach sejmowych".
Wszyscy deklarowali przy tym, że zdają sobie sprawę z jego ułomności. Projekt nie obejmuje więc podatników rozliczających się inaczej niż w ramach PIT, choćby ryczałtem czy kartą podatkową. Nie obejmuje też rolników, którzy nie płacą podatku od dochodów osobistych. - Polacy mają zbyt mało pieniędzy, by dodatkowo oszczędzać na emerytury - przekonywał Grabowski. Jego zdaniem w społeczeństwie jest też niska świadomość potrzeby takiego oszczędzania. Poza tym ulga nie przysporzy korzyści najsłabiej zarabiającym, bo im brakuje dochodu i podatku nawet do odliczenia ulg, które już istnieją. - Trzeba dyskutować o całym systemie emerytalnym, to jedno rozwiązanie go nie uzdrowi - mówił minister. Dodał, że resort finansów nie pracuje nad stworzeniem innego systemu emerytalnego i innego systemu zachęt do oszczędzania dla przyszłych emerytów.
Głosowanie nad wnioskiem PO o odrzucenie projektu jeszcze na tym posiedzeniu Sejmu, w środę lub w czwartek.