Według Eurostatu w czerwcu ceny w strefie euro spadły o 0,1 proc. w skali roku. Taka sytuacja występuje po raz pierwszy od 1996 r., gdy zaczęto gromadzić te statystyki. W maju w Irlandii ceny spadły aż o 4,7 proc. w skali roku., najbardziej od 1933 r.! I pomyśleć, że jeszcze w sierpniu zeszłego roku na fali wysokich cen paliw i drożejącej żywności
inflacja była rekordowo wysoka i sięgała 4 proc.
Ekonomiści nie mają wątpliwości, że spadające ceny są skutkiem recesji. Po prostu, gdy zmniejsza się zapotrzebowanie na towary i usługi, firmy, aby coś sprzedać, muszą obniżać ceny.
Z poszczególnych krajów dochodzą kolejne fatalne wieści potwierdzające skalę recesji w Europie. Brytyjski urząd statystyczny właśnie skorygował w dół dane dotyczące spadku
PKB w I kw. Okazało się, że był on o 4,9 proc. niższy niż rok wcześniej (początkowy szacunek mówił o spadku o 4,1 proc.), a to największy spadek od 1948 r., gdy zaczęto gromadzić te dane.
Jeszcze gorzej jest w Irlandii, której gospodarka w I kw. skurczyła się aż o 8,5 proc. Zresztą we wtorek złych informacji z poszczególnych gospodarek było dużo więcej. Okazało się, że duńska gospodarka w I kw. skurczyła się o 4,1 proc., serbska o 3,5 proc., a turecka aż o 13,8 proc.!
Ale ekonomiści mają dla nas pocieszenie. - Nawet głębsza od spodziewanej recesja w Wielkiej Brytanii w I kw. to z pewnością niedobra wiadomość, ale pamiętajmy, że to historyczne dane - mówi AFP Howard Archer, główny ekonomista IHS Global Insight.
W najnowszym raporcie ekonomiści
agencji ratingowej Fitch pocieszają, że najprawdopodobniej światowa gospodarka przestała się już kurczyć i ustabilizuje się w drugiej połowie tego roku. - Ale odbicie będzie anemiczne, a
bezrobocie będzie rosło także w przyszłym roku - piszą w raporcie. Według Fitch światowa gospodarka w tym roku skurczy się o 3,3 proc., w 2010 r. urośnie o 1,4 proc.