Przed sądem arbitrażowym w Moskwie eksportowa spółka Gazpromu próbowała obalić niekorzystne dla niej orzeczenie moskiewskiego Międzynarodowego Sądu Arbitrażowego - poinformowało nas biuro prasowe EuRoPol Gaz. Ta polsko-rosyjska firma jest właścicielem jamalskiej rury, która transportuje gaz z Rosji do Niemiec.
Wyrok kwestionowany przez rosyjską spółkę zobowiązuje ją do zapłaty EuRoPol Gazowi ponad 20 mln dol. za transport gazu w 2006 r. Skąd to wyrównanie?
Rosjanie uważali, że taryfy EuRoPol Gazu, zatwierdzane przez Urząd Regulacji Energetyki, są za wysokie. Gazprom kwestionował polskie przepisy, które wymagają, by w taryfach za transport gazu uwzględnić niewielką dopłatę, zależną od wartości majątku firmy. Taka dopłata, stosowana też w innych państwach UE, ogranicza ryzyko bankructwa firmy gazociągowej.
EuRoPol Gaz wysyłał Rosjanom rachunki zgodnie z taryfami zatwierdzonymi przez URE. Gazprom płacił mniej - jakby obowiązywały niższe taryfy.
W lutym zeszłego roku EuRoPol Gaz pozwał Gazprom Export do międzynarodowego arbitrażu, domagając się zapłaty zaległości. Pod koniec zeszłego roku moskiewski trybunał zobowiązał Gazprom, aby wyrównał rachunki wobec EuRoPol Gazu do wysokości taryf zatwierdzonych przez URE. Arbitraż oddalił większe roszczenia EuRoPol Gazu wyliczone zgodnie z polskim prawem.
Wczorajszy wyrok oddalający skargę Gazpromu nie jest prawomocny. Rosyjska spółka może się odwołać do kolejnej instancji w ciągu miesiąca od otrzymania wyroku na piśmie. Ale takim odwołaniem sąd nie zdążyłby się zająć przed 1 września, kiedy zaplanowano wizytę w Polsce premiera Rosji Władimira Putina. Przed tą wizytą rządy Polski i Rosji chcą uzgodnić nowe porozumienie gazowe, które ma rozwiązać spory o taryfy EuRoPol Gazu, a opóźnienia w negocjacjach tłumaczono oczekiwaniem na ogłoszony wczoraj wyrok. Jak teraz postąpi rosyjska strona? Wczoraj nie dostaliśmy komentarza od spółki Media Metropolis zajmującej się prasową obsługą Gazpromu w Polsce.