Biznes Ludzie Pieniądze

Gazodolary przyjechały do Polski

Konrad Niklewicz
01.07.2009 , aktualizacja: 01.07.2009 21:06
A A A Drukuj
Szefem banku inwestycyjnego, który kupił stocznie w Szczecinie i Gdyni, jest syn premiera Kataru
Stocznia Gdańska
Fot. Rafał Malko / AG
Stocznia Gdańska
ZOBACZ TAKŻE
Fundusz inwestycyjny QInvest - jeden z największych wyspecjalizowanych banków inwestycyjnych w Katarze (i zarazem jeden z większych w Zatoce Perskiej) - rozpoczął działalność w kwietniu 2007 r.

QInvest jest współwłasnością dwóch dużych, regionalnych instytucji finansowych (Quatar Islamic Bank QIB - 25 proc. udziałów oraz Gulf Finance House - 15 proc. udziałów). Pozostałe 60 proc. należy do prywatnych inwestorów z regionu Zatoki, w tym wielu bezpośrednio lub pośrednio związanych z panującą w Katarze rodziną szejka Hamada Bin Khalifa Al-Thaniego.

Szefem rady nadzorczej QInvest jest członek rodziny królewskiej, szejk Jassim Bin Hamad Bin Jabr Al- Thani, syn premiera (i zarazem ministra spraw zagranicznych) Hamada Bin Jassima Bin Jaber Al-Thaniego. Młody szejk Jassim jest też szefem Quatar Islamic Bank QIB. - To, że syn premiera zasiada we władzach spółki QInvest, jest gwarantem rzetelności. QInvest jest na pewno silną spółką, główną obok Quatar Investment Authority instytucją zajmującą się zagranicznymi inwestycjami Kataru - mówi "Gazecie" Robert Rostek, polski ambasador w Katarze uczestniczący w negocjacjach w sprawie stoczni.

Boom inwestycyjny Kataru rozpoczął się mniej więcej dziesięć lat temu, gdy to państwo stało się czołowym światowym wydobywcą i eksporterem gazu ziemnego. Dziś Katar jest największym na świecie eksporterem gazu skroplonego LNG (w 2010 r. eksport ma wynieść ok. 77 mln ton rocznie). Dzięki wysokim cenom surowca rok w rok budżet Kataru odnotowuje nadwyżki finansowe, które są wykorzystywane właśnie do inwestowania za granicą.

- Można powiedzieć w ten sposób: środki, jakie ten fundusz ma do dyspozycji, są znaczące. Jakie dokładnie? To tajemnica firmy. Nawet w okresie spowolnienia gospodarczego nadwyżki finansowe Kataru są olbrzymie - podkreśla polski dyplomata.

Według udostępnionych publicznie przez QInvest informacji (dość skąpych) w roku rozliczeniowym zakończonym na wiosnę 2008 r. QInvest zarobił 100 mln dol., a wartość jego aktywów sięgała 1 mld dolarów. QInvest chwali się stopą zwrotu z zainwestowanych środków na poziomie 14 proc.

W zarządzaniu QInvestem królewskiej z Kataru pomagają ściągnięci z USA i Europy menedżerowie. Bieżącą działalnością QInvest zajmuje się Shahzad Shahbaz przez 25 lat pracujący w Bank of America (gdzie szefował m.in. departamentowi inwestycji) oraz Philippe Jouard, niegdyś szef działu private banking w belgijskim banku Dexia.

QInvest - podobnie jak większość instytucji finansowych w krajach Zatoki Perskiej - działa zgodnie z szariatem, prawem islamu. Szariat m.in. zakazuje pożyczania pieniędzy na procent (który w islamie jest traktowany jako niedozwolona lichwa). Nie pozwala też na inwestowanie w przedsięwzięcia, które byłyby niezgodne z zasadami islamu (np. hazard, handel bronią czy niektóre bardzo ryzykowne produkty finansowe). Islamskie instytucje finansowe wypracowały wiele metod inwestowania, bez pobierania np. klasycznego oprocentowania (choćby pożyczki w zamian za udział w zysku).

QInvest ani Qatar Investment Authority do tej pory nie inwestowały w naszym regionie. Koncentrowały się na Europie Zachodniej. Katarskie fundusze są współwłaścicielami takich firm, jak np. brytyjski Sainsbury (27 proc. akcji), francuski koncern Lagardere (6 proc.), szwajcarski banku Credit Suisse (10 proc.) i wielu innych. A niedawno QIA poinformował, że stara się o zakup znaczącego pakietu akcji koncernu Porsche.

Skąd w takim razie zainteresowanie polskim stoczniami? W Doha (stolicy 743-tys. Kataru) nikt nie ukrywa, że ta transakcja ma bezpośredni związek z kontraktem na zakup gazu LNG przez polski rząd (umowa została podpisana w poniedziałek).

- To właśnie kontrakt na LNG otworzył nowe możliwości inwestycyjne w Polsce. Gdyby nie było tego kontraktu gazowego, to trudno byłoby mówić o zainteresowaniu strony katarskiej naszymi stoczniami. Choć wykluczyć tego nie można - mówi Rostek. Ambasador podkreśla, że w ostatnich latach wartość obrotów handlowych Polski i Kataru dynamicznie rosła. Z 14 mln w 2007 r. do 114 mln zł w roku ubiegłym.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów