W pierwszym półroczu 2009 roku w Polsce upadło 290 firm. Rok temu - 195. - W wielu firmach pierwszy kwartał oznacza zamykanie sprawozdania finansowego przedstawianego także na potrzeby współpracujących instytucji finansowych. Jego wyniki skłoniły władze spółek do zgłoszenia wniosku o upadłość - wyjaśnia Tomasz Starus, analityk Euler Hermes, grupy zajmującej się ubezpieczaniem należności i windykacją.
Upadli m.in. duzi producenci - Krośnieńskie Huty Szkła, Fabryka Elektrofiltrów Elwo, spółka z grupy Rafako.
Kryzys nie dotyka w tym samym czasie wszystkich branż. Raczej działa tutaj efekt domina. Kiedy jedne firmy mają mniej zamówień czy problemy z zatorami płatniczymi, zarażają kolejne branże. W ten sposób kryzys dotarł do producentów części metalowych. - Jest to oczywiście efekt mniejszych zamówień w budownictwie czy
motoryzacji - mówi Starus.
W ostatnim półroczu upadło 76 firm usługowych. Są wśród nich przedsiębiorstwa poligraficzne, turystyczne, a nawet salony fryzjerskie, warsztaty samochodowe czy niepubliczne ZOZ.
Kryzys w pierwszej kolejności dotknął Warszawę, bo działa tu najwięcej przedsiębiorstw; jest także zarejestrowanych bardzo dużo firm działających w innych regionach kraju.
Zdaniem Euler w kolejnych miesiącach liczba bankructw się nie zmniejszy. Powody to m.in.: spadek
eksportu, słaby
złoty, który podnosi ceny importowanych surowców, czy zaciskanie pasa przez konsumentów w kraju.