Biznes Ludzie Pieniądze

Pieniądze na auta poszły w ścieki

Andrzej Kublik
02.07.2009 , aktualizacja: 02.07.2009 20:26
A A A Drukuj
Opłaty od kierowców, za które można było promować sprzedaż nowych aut, rząd wydał na budowę instalacji ściekowych oraz konferencję klimatyczną w Poznaniu.
Fabryka Fiata
Fot. AG
Fabryka Fiata
Od trzech lat kierowcy, którzy po raz pierwszy rejestrują używane auto sprowadzone z zagranicy, mają obowiązek wpłacić 500 zł tzw. opłaty recyklingowej na specjalne konto w rządowym Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Uzbierało się już ok. 1,5 mld zł. Co się dzieje z tymi pieniędzmi?

Miał za nie powstać system ekologicznego demontażu aut, zgodny wymogami UE. Bruksela postanowiła, że koncerny będą za darmo odbierać od kierowców auta, które kiedyś sprzedały w salonach. Nie dotyczy to prywatnego importu, czyli ponad 5 mln starych i używanych pojazdów, które Polacy sprowadzili od wejścia do UE. Jednak dawniej nie myślano o ekologii przy konstrukcji aut i utylizacja starych pojazdów zgodnie z wymogami UE jest kosztowna. Dochody z opłat recyklingowych planowano więc wydać na dopłaty do demontażu starych aut oraz na dopłaty dla gmin na zbieranie porzuconych samochodów.

Do końca 2008 r. z opłat od kierowców trafiło do NFOŚiGW ok. 1,35 mld zł. Powinno być dużo więcej, bo część importerów używanych aut nie uiszczała pełnych opłat i w dwóch pierwszych latach działania systemu niedopłaty wyniosły ok. 300 mln zł - informowała w marcu br. Najwyższa Izba Kontroli. Izba stwierdziła też kompletną klapę systemu. Aż 85 proc. aut wycofywanych z eksploatacji demontuje się w szarej strefie, niezgodnie z wymogami UE - zarzucała NIK.

Z niewykorzystanych opłat recyklingowych można przekazać 500 mln zł na premie na zakup nowych aut dla kierowców, którzy oddadzą na złom stary pojazd - proponował na początku br. Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM), stowarzyszenie przedstawicielstw koncernów samochodowych. Nie obciążyłoby to budżetu państwa, a na dodatek fiskus zarobiłby na podatku VAT od zwiększonej sprzedaży nowych aut i podatkach od stacji demontażu starych aut, działających poza szarą strefą.

Nic z tego. Przed rokiem Sejm znowelizował Prawo ochrony środowiska, zezwalając na "czasowe" wykorzystanie opłat na recykling samochodów w innych celach. I już pod koniec 2008 r. NFOŚiGW ze pieniędzy zebranych od kierowców przekazał ok. 610 mln zł na ratunkowe pożyczki na inwestycje wodno-ściekowe, finansowane z unijnego Funduszu Spójności. Z zeszłym roku okazało się, że koszty tych inwestycji przekroczyły plany o ponad 25 proc. Gdyby ich nie ukończono do 2010 r., trzeba by zwracać pieniądze UE.

Ratunkowe pożyczki na inwestycje wodno-ściekowe z opłat od kierowców są przyznawane na okres do 25 lat, z oprocentowaniem 1 proc. rocznie (oprocentowanie komercyjnych kredytów dla firm wynosi teraz średnio 5,7 proc.).

W rozmowie telefonicznej rzecznik NFOŚiGW Witold Maziarz powiedział nam, że na inwestycje wodno-ściekowe w tym roku ma trafić z opłat recyklingowych jeszcze 300 mln zł.

Pieniądze od kierowców Ministerstwo Środowiska wydało też na organizację zeszłorocznej międzynarodowej konferencji klimatycznej COP XIV w Poznaniu. Planowano wydać na to 80,6 mln zł z opłat recyklingowych, ponad dwa razy więcej niż na zbieranie wraków i ekologiczny demontaż aut! Na co? Na przykład Biuro Ochrony Rządu miał dostać 2,8 mln zł za zapewnienie bezpieczeństwa, a Instytut Adama Mickiewicza ponad 650 tys. zł na "oprawę kulturalną i artystyczną otwarcia Konferencji", uroczystą kolację i przygotowanie materiałów dla uczestników - poinformowała nas rzecznik Ministerstwa Środowiska Magda Sikorska. W końcowym rachunków obniżono jednak koszty o blisko jedną czwartą.

A co Ministerstwo Środowiska zrobiło, aby ocenić, jak na środowisko w Polsce wpłynął import 5 mln używanych aut z UE od 2004 r.? - Ministerstwo nie dysponuje danymi na temat skutków ekologicznych tego importu - przyznaje rzeczniczka resortu.

- To nie w porządku, jeśli pieniądze zbierane od kierowców na szeroko rozumianą motoryzację, wydaje się w innym celu - powiedział nam Jakub Faryś, prezes PZPM.

Podziel się

  • 1
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy