Pakiet ma pomóc firmom w okresie recesji i spadku zamówień. W zamian za dopłaty z Funduszu Pracy do pensji pracowników w czasie przestojów i możliwość elastycznego kształtowania ich czasu
pracy firmy mają się powstrzymać od zwolnień.
Pakiet podoba się pracodawcom, związkowcy obawiają się, że może być wykorzystany przeciwko pracownikom. Ich zdaniem możliwość wydłużania czasu pracy bez konieczności zapłaty za nadgodziny może oznaczać po prostu obniżkę płacy. Domagają się, żeby rząd, zgodnie z ustaleniami z Komisji Trójstronnej, ograniczył możliwość stosowania przepisów o elastycznym czasie pracy tylko do firm pogrążonych w kłopotach wywołanych przez kryzys. "Solidarność" grozi nawet, że jeśli to się nie stanie i elastyczny czas pracy będą mogły stosować wszystkie firmy, może zawiesić swój udział w Komisji. Rząd uspokaja, że na stosowanie elastycznego czasu pracy w firmie musi być zgoda przedstawicieli pracowników.
- Praca w Komisji Trójstronnej nie polega na tym, że wychodzące stamtąd propozycje, czy szczególnie propozycje związków zawodowych, muszą być zaakceptowane w 100 proc. - podkreślił cytowany przez PAP szef rządu. Wyjaśnił, że Komisja jest po to, by "ucierać w niej swoje stanowiska", a na końcu rząd i parlament korzystają z efektów tej pracy. - Nie wyobrażam sobie, aby "Solidarność", która wyrastała z takiej potrzeby dialogu, nie rozumiała tej oczywistości. Trzeba rozmawiać, trzeba raczej ustalić wspólne stanowisko, budować kompromis, a nie narzucać drugiej stronie wyłącznie swoje rozwiązania - powiedział Tusk. - Jeśli emocje opadną - a sądzę, że opadną - to mam wrażenie, że związkowcy wycofają się ze swoich zapowiedzi - dodał.
Szef rządu uważa, że na ocenę użyteczności przepisów pakietu antykryzysowego trzeba trochę poczekać.