PiS-owski projekt ustawy o ogrodach działkowych, która miałaby umożliwić części działkowców wykup ogródków za symboliczną złotówkę, najpewniej trafi do kosza. Kluby PO, PSL i Lewicy uznały bowiem wczoraj, że właśnie tam jest jego miejsce.
Pomysłem uwłaszczenie działkowców PiS się ośmiesza. Raz, że jest to nierealne, choćby ze względu na nieuregulowaną sytuację prawną większości gruntów. A dwa, że szkodliwe. Oczywiście z punktu widzenia interesów wszystkich mieszkańców miast, w których są tego typu ogrody. Marzę na przykład, by władze Warszawy przeflancowały gdzieś działkowców gospodarujących w rejonie al. Niepodległości, Racławickiej i Odyńca. W tym miejscu mógłby powstać ogólnodostępny park z reprezentacyjnym placem Niepodległości (to koncepcja, która powstała jeszcze przed wojną).
W projekcie PiS jest też jednak jeden całkiem sensowny pomysł - przekształcenia ogrodów podległych działaczom z Polskiego Związkowi Działkowców w niezależne wspólnoty ogrodu na wzór wspólnot mieszkaniowych. Liczę więc, że PiS ten pomysł dopracuje i zgłosi w Sejmie. Nowa ustawa powinna dać działkowcom możliwość - ale na zasadzie dobrowolności - wyzwolenia się spod kurateli związku, na który muszą odprowadzać składkę (w skali całego kraju jest to 17 mln zł), albo pozostania w jego strukturach.