- To ważne, abyśmy w sytuacji, w której musimy zmniejszyć deficyt, pokazali, że sami zachowujemy się oszczędnie i odpowiedzialnie - powiedział na konferencji prasowej minister Jacek Rostowski. Zapewnił, że w tym roku na pewno nie będzie podwyżki podatków. A do 7 lipca ma być gotowa nowelizacja
budżetu na ten rok.
Już ponad tydzień temu minister zapowiedział, że zwiększy deficyt w tegorocznym
budżecie z planowanych 18,2 mld zł do 27 mld. Rząd gorączkowo zaczął szukać dodatkowych 3 mld zł oszczędności. Udało się. - Rozmowy nie były łatwe - przyznał jednak minister Michał Boni, szef doradców premiera.
W sumie oszczędności sięgnęły 3 mld 56 mln zł. Gros tej kwoty stanowią cięcia w funduszach celowych. Aż 1,15 mld zł pochodzi ze zmniejszenia rezerwy na Fundusz Alimentacyjny, niemal 1,14 mld zł da zlikwidowanie Rezerwy Solidarności Społecznej, a 410 mln likwidacja rezerwy na badania. W sumie cięcia we wszystkich resortach dadzą ok. 70 mln zł, kilkaset milionów dadzą oszczędności w innych instytucjach takich jak ZUS czy KRUS.
Rządowe próby łatania budżetu zbiegły się w czasie z podpisaniem umowy pożyczkowej z Bankiem Światowym. To druga transza pożyczki, tzw. policy loan, mającej na celu zwiększanie efektywności prowadzonej przez rząd polityki gospodarczej. W sumie w trzech ratach do Polski może trafić w ciągu roku ok. 3 mld euro.
Pierwsza transza kredytu warta 1 mld euro zatwierdzona została w grudniu zeszłego roku. - Była przeznaczona na wsparcie reform w obszarze zarządzania finansami publicznymi, reformę
rynku pracy. Te pieniądze mają pomóc zwiększyć aktywność zawodową i zatrudnienie - mówi Thomas Laursen, menedżer Banku Światowego dla Polski i krajów bałtyckich. Druga pożyczka jest jej kontynuacją. - Skupia się m.in. na ochronie społecznej, rozwoju edukacji i sektora zdrowia. Chcemy, by nasze pożyczki przyczyniły się do zwiększenia efektywności działania administracji, wsparcia reform w obszarze polityki społecznej i gospodarczej - mówi Laursen.
- Pieniądze trafią bezpośrednio do budżetu państwa. Są więc również dobrym źródłem finansowania
deficytu budżetowego. Udzielamy kredytu na atrakcyjnych warunkach - nawet na 30 lat, a oprocentowanie jest niskie, np. stopa
LIBOR plus wynosi ok. 1 pkt proc. - mówi Laursen.
Laursen nie boi się, że pożyczone pieniądze pójdą na marne, zalepiając tylko rosnącą dziurę w budżecie. - Co do tego jesteśmy spokojni. Rząd jest zdecydowany kontynuować plan reform i na to przeznaczone są pożyczki Banku Światowego. Przy zatwierdzaniu pierwszej pożyczki mieliśmy sporo warunków. Jednym z nich była jakość budżetu na 2009 r. Patrzyliśmy, czy on się zgadza z tymi inicjatywami, które chcemy wspierać. W przypadku trzeciej transzy będziemy patrzeć na budżet na 2010 r. - mówi.