Biznes Ludzie Pieniądze

Banki będą się łączyć

Nina Hałabuz
04.07.2009 , aktualizacja: 03.07.2009 20:42
A A A Drukuj
Niedziałające bankomaty, zaginione kredyty, niedostarczone karty płatnicze, brak informacji - większości klientów banków hasło ?fuzja? kojarzy się przede wszystkim z kłopotami. Tymczasem za miesiąc zacznie się seria bankowych fuzji, które dotkną 4,5 mln klientów

Kiedy w 2001 r. Bank Handlowy łączył się z amerykańskim Citibankiem, przez kilka dni nie działały bankomaty i karty płatnicze, a klienci nie mieli dostępu do swoich pieniędzy. Po ostatniej megafuzji, w 2007 r., gdy Bank Pekao przejmował 1,5 mln klientów BPH, kilkadziesiąt tysięcy osób tygodniami wyjaśniało, co stało się z ich kredytami, lokatami i kontami. Wielu klientów skarżyło się, że nie dotarły do nich nowe karty płatnicze. Inni, wchodząc na swój rachunek internetowy przeniesiony do Pekao, widzieli tylko część swoich pieniędzy, bo pozostałe oszczędności... zostały w tej części BPH, której Pekao SA nie połknął.

Wkrótce czeka nas kolejna seria bankowych fuzji, na spektakularną skalę. Łączone będą banki, które obsługują w sumie blisko 4,5 mln klientów.

Serię otworzy sierpniowe połączenie Fortisa - banku dla zamożnych i przedsiębiorców - z Dominet Bankiem, który skupia się na masowej sprzedaży prostych produktów finansowych: kredytów gotówkowych, hipotecznych, lokat, funduszy inwestycyjnych.

Potem, jesienią, GE Money Bank ma wreszcie połączyć się z BPH. A przed końcem roku w jednym banku znajdą się klienci Getin Banku i prestiżowego Nobla.

Pytani, jak chcą oszczędzić swoim klientom takich kłopotów, które stały się udziałem klientów przeniesionych z BPH do Pekao, przedstawiciele łączących się banków zapewniają, że tamta fuzja była lekcją dla całego rynku. - To była szczególnie skomplikowana operacja - mówią. I zapewniają, że u nich prace nad sprawnym połączeniem trwają od kilku miesięcy.

- Prowadzimy programy pilotażowe. Pracownicy testują nowe aplikacje, żeby sprawdzić, czy wszystko działa jak należy - mówi Waldemar Leszczyński, rzecznik Fortis Banku. - Żeby klienci czuli się dobrze poinformowani, wysłaliśmy do każdego listy w sprawie połączenia. Uruchomiliśmy też specjalną infolinię i komunikator internetowy, których pracownicy odpowiadają na pytania dotyczące fuzji - dodaje.

Klientów obydwu banków (Fortisa i Dominetu) czeka jednak przynajmniej jedna niemiła niespodzianka - w nowym banku za obsługę zapłacą więcej. Wzrośnie np. koszt wypłaty pieniędzy z obcych bankomatów - zamiast dotychczasowej, stałej opłaty w wysokości 5 zł bank będzie pobierał od nich 3 proc. wypłacanej kwoty (min. 5 zł). - Ceny będą odpowiadały obowiązującym obecnie stawkom rynkowym - tłumaczy Leszczyński i podkreśla, że ani Fortis, ani Dominet nie podniosły opłat i prowizji na wiosnę, gdy podwyżki wprowadzała większość banków.

Zabawa w nazwy

Wiadomo już, że po fuzji marka "Dominet", którą w latach 90. stworzyła para milionerów - Dorota i Sylwester Cackowie - zniknie z bankowego rynku. (Gdy dwa lata temu Cackowie sprzedali Dominet Fortisowi, natychmiast wskoczyli na listę najbogatszych Polaków tygodnika "Wprost".) Ale niepewny jest też los samej nazwy Fortis. Rok temu grupa Fortis, do której należy polski bank, z powodu kłopotów z utrzymaniem płynności finansowej musiała wyciągnąć rękę po publiczną pomoc. Uratowały ją rządy Belgii i Holandii, przejmując część udziałów w banku. W maju ostatecznie Fortis znowu trafił w prywatne ręce - został odkupiony przez najpotężniejszą francuską grupę finansową BNP Paribas.

Czy nowy właściciel zechce utrzymać w Polsce markę Fortis, która zdaniem wielu ekspertów w czasie kryzysu się mocno "skompromitowała"? Leszczyński twierdzi, że decyzje w kwestii zmiany nazwy jeszcze nie zapadły. W macierzystej Belgii bank funkcjonuje już pod nowym szyldem: BNP Paribas Fortis.

BPH i GE Money Bank: co piąty do zwolnienia

Jesienią rozpocznie się fuzja dwóch kolejnych banków: GE Money Banku i BPH. Ich właściciel, amerykański koncern General Electric za 3-5 lat chce mieć w Polsce uniwersalny bank, który figurowałby na liście pięciu największych instytucji finansowych w kraju. Na razie jednak fuzja GE Money Banku i BPH idzie dość opornie: z powodu kryzysu połączenie zostało opóźnione o kilka miesięcy.

Oba banki skąpią informacji o tym, jak przebiegać będzie największa w tym roku operacja łączenia banków: 3 mln klientów nie wiedzą nawet, jak nowy bank będzie się nazywał. Pewne jest tylko to, że marka BPH nie zniknie - domagała się tego Komisja Nadzoru Finansowego.

Powody do poważnych obaw na pewno mają pracownicy, bo obydwa banki bezlitośnie tną zatrudnienie. Od początku roku zapowiedziały już, że pracę straci niemal 1,7 tys. osób. To prawie co piąty zatrudniony! Na pierwszy ogień poszły stanowiska, które po fuzji będą się powielać: w dziale serwisu, reklamacji czy administracji w samej centrali. Ma to przynieść znaczne oszczędności.

One przyświecają też zaplanowanej na koniec roku fuzji Getin Banku i Noble Banku. Właścicielem obydwu jest Getin Holding, który należy z kolei do Leszka Czarneckiego, najbogatszego Polaka według rankingu Forbes. - Chcemy stworzyć w pełni uniwersalny bank, który w ciągu trzech lat wejdzie do piątki największych instytucji finansowych w kraju - zapowiedział Krzysztof Rosiński, prezes Getin Holding. Jego zdaniem większy bank będzie bardziej wiarygodny i łatwiej będzie mu pozyskać finansowanie. Do tej pory Noble celował w najbogatszych klientów i - choć działa od zaledwie trzech lat - reklamuje się jako "bank na pokolenia". Z kolei Getin jest bankiem "Kowalskiego", który potrzebuje kredytu gotówkowego albo chce założyć lokatę (twarzą Getin Banku stał się Piotr Fronczewski i pies Fąfel). Mimo fuzji ten podział ma zostać utrzymany. - Zamożni klienci cały czas będą obsługiwani w ekskluzywnych oddziałach - zapewniał Jarosław Augustyniak, prezes Noble Banku.

Czy to się opłaca?

Analitycy rynku bankowego wątpią, czy fuzję przyniosą bankom spodziewane korzyści. - Tą są trudne operacje. Nawet na szybko rozwijającym się rynku rzadko zdarza się, żeby cięcia kosztów i wzrost sprzedaży okazywały się tak duże, jak tego oczekiwano - mówi Tomasz Bursa, analityk domu maklerskiego Ipopema. Jako przykład podaje połączenie Pekao z częścią Banku BPH, w wyniku którego powstał największy w Polsce bank. Ale wystarczyło kilka miesięcy, by ex-lider, PKO BP, na powrót wyrwał z rąk Pekao laur pierwszeństwa. Zdaniem Bursy zyskać na fuzji będzie tym trudniej, że w najbliższych latach o powrocie do ekspresowego tempa rozwoju rynku bankowego raczej nie ma co myśleć.

Marcin Zdral, odpowiedzialny za sektor usług finansowych w Deloitte, uważa jednak, że bankom fuzje się opłacą. - Teraz jest najlepszy moment na takie operacje. W dobie spadających przychodów banki są szczególnie zdeterminowane, by ciąć koszty. A fuzje w tym pomagają - stwierdza. Połączenie opłaci się zwłaszcza mniejszym bankom, które działając, osobno płaciły za dwa tzw. back-office'y, czyli infrastrukturę informatyczną, obsługę administracyjną, zarządzanie kadrami czy doradztwo prawne. Po fuzji część pracowników nie będzie już potrzebna, dzięki czemu banki zaoszczędzą, a jednocześnie z nową ofertą i zapleczem administracyjnym będą bardziej atrakcyjne dla klientów.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy