Dochody podatkowe i niepodatkowe wyniosą ok. 231,1 mld zł, a dochody podatkowe 204,8 mld zł - przewiduje Ministerstwo Finansów. Wcześniej planowało odpowiednio 269,4 mld zł i 251,4 mld zł.
W sumie budżet państwa będzie musiał znaleźć pieniądze łącznie na 48,5 miliarda złotych.
Deficyt budżetowy wyniesie 27,18 mld zł (wcześniej planowano 18,18 mld zł).
Jak rząd chce tę dziurę sfinansować? Nowymi
pożyczkami.
To bardzo duży wzrost - Łączna skala ubytku w dochodach jest zbliżona do oczekiwań - mówi nam Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku. - Po uwzględnieniu dochodów z dywidendy ma wynieść ok. 37,5 mld zł.
- Zaskoczeniem jest natomiast - dodaje Borowski - ubytek w dochodach podatkowych. Jeśli to potwierdzona informacja, dochody niepodatkowe mogą wzrosnąć nawet o 8,3 mld zł. To imponujący wzrost.
Nie ma prostych rezerw - W sensie rynkowym nie przywiązywałbym do tych danych większej wagi. Już dwa tygodnie temu minister Jacek Rostowski przedstawił pełnię problemów budżetu oraz sposób, w jaki sobie z nimi poradzi - mówi Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Bank Polska. - Powoli nasza uwaga zaczyna się skupiać na przyszłorocznym budżecie, kiedy kłopoty mogą się powiększyć: część wydatków wzrośnie o inflację, ZUS będzie notował znacznie niższe przychody, a w związku z rosnącym bezrobociem urzędy pracy będą wypłacały więcej zasiłków.
Zdaniem ekonomistów przy niewielkim wzroście gospodarczym i dochodach, które zapewne będą stały w miejscu, dziura budżetowa 2010 r. może być o 20 mld zł większa niż teraz.
- Nie ma już prostych rezerw - rząd będzie musiał albo wyraźnie obniżyć wydatki albo podnieść podatki. Będzie to decyzja bardziej polityczna niż ekonomiczna, gdyż w przyszłym roku odbędą się wybory prezydenckie i samorządowe. Rząd postanowi utrzymać wysoki deficyt i podnieść najmniej dotkliwe podatki - prognozuje Wiśniewski.
Wyjaśnienie we wtorek Projektem ma się zająć Rada Ministrów we wtorek, 7 lipca.
Premier Tusk zapewniał wielokrotnie , że jeśli będzie taka konieczność, to rząd przedstawi latem precyzyjny projekt ewentualnych zmian podatkowych na lata 2010-2011.
- Za miesiąc powiemy jak to powinno wyglądać. Nie będziemy czekali dłużej niż tego będzie wymagało precyzyjne przeliczenie - powiedział wtedy premier.
Jak rozwiązać taki problem? Wyjaśniał 2 lipca prof. Leszek Balcerowicz w Sygnałach Dnia Programu I PR:
- Są trzy rozwiązania: albo ogranicza się wzrost wydatków, albo podwyższa się podatki, albo też zwiększa się zaciąganie długu publicznego. Moim zdaniem z punktu widzenia rozwoju Polski najlepsze byłoby rozwiązanie pierwsze, to znaczy wprowadzenie w życie ustaw, które by ograniczały i tak u nas rozdęte wydatki. Niestety, istnieje tu ryzyko weta prezydenckiego, czyli ta najlepsza droga może być zablokowana. No i w tej sytuacji mam nadzieję, że to jest tylko prognoza ostrzegawcza, że tak nie będzie, ale gdyby tak było, no to wtedy Polska skazana byłaby na te dwa... kombinację tych dwóch gorszych rozwiązań.
Zobacz też:
Rząd szuka już tylko 3 mld zł Kredytów Polsce udzielili między innymi:
Klub Paryski
Europejski Bank Inwestycyjny
Bank Światowy
Bank Rozwoju Rady Europy
Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju