- Wolny
wzrost gospodarczy sprawia, że
deficyt budżetowy Polski będzie o 50 proc. wyższy niż pierwotnie zakładał rząd, a w ciągu najbliższych dwóch lat mocno zwiększy się też poziom zadłużenia kraju - mówi analityk
S&P Kai Stukenbrock. - Przewidywany deficyt jest całkiem spory i nie chcielibyśmy, aby utrzymał się przez dłuższy czas.
Polska jest stabilnym krajem i oczekujemy, że od determinacji rządu będzie zależało trzymanie w ryzach tego deficytu - dodaje.
Ze względu na poziom zadłużenia agencja S&P ustanowiła ranking inwestycyjny Polski na poziomie A-, co oznacza, że jest on sześć stopni poniżej najwyższej możliwej oceny.
Z prognoz Komisji Europejskiej wynika, że deficyt budżetowy w tym roku może wynieść 6,6 proc.
PKB, a w 2010 zwiększyć się do poziomu 7,3 proc. Znacznie przekracza to dopuszczalny przez UE limit 3 proc.
Unijne procedury zmuszają też rząd do utrzymania odpowiedniego stosunku deficytu do wpływów budżetowych przez dwa lata, kiedy poziom zadłużenia przekroczy 50 proc. PKB. Według unijnego prawa proporcja między zadłużeniem a PKB musi zostać obniżone w ciągu dwóch lat od momentu przekroczenia 55 proc. UE przewiduje, że dla Polski w 2009 roku proporcja wyniesie 53,6 proc., a w 2010 roku osiągnie poziom 59,7 proc. Pod koniec ubiegłego roku stosunek zadłużenia do PKB wyniósł 47,1 proc.
Ostateczny próg zadłużenia, którego krajowi nie wolno przekroczyć, wynosi 60 proc. PKB.