Biznes Ludzie Pieniądze

Co dalej z prezesem PKO BP?

Nina Hałabuz
06.07.2009 , aktualizacja: 06.07.2009 20:42
A A A Drukuj
Dzisiaj zbiera się rada nadzorcza PKO BP. Jednym z tematów, o którym może dyskutować, jest dalsza współpraca z Jerzym Pruskim, byłym członkiem Rady Polityki Pieniężnej i zastępcą szefa banku centralnego, który od roku kieruje największym polskim bankiem.
Jerzy Pruski trafi do NBP?
fot. AG
Jerzy Pruski trafi do NBP?
Pruski naraził się radzie na początku czerwca, kiedy zaproponował, żeby PKO BP przeznaczył prawie cały ubiegłoroczny zysk (prawie 3 mld zł) na dywidendę dla akcjonariuszy, a za kilka miesięcy wyemitował nowe akcje, które z nawiązką zasypałyby lukę w kapitałach.

Szedł w ten sposób na rękę ministrowi finansów Jackowi Rostowskiemu, który pilnie poszukiwał gotówki dla budżetu. Problem w tym, że pomysł nie spodobał się Ministerstwu Skarbu, do którego należy ponad 51 proc. akcji PKO BP i kontroluje radę nadzorczą. Szef resortu skarbu Aleksander Grad ogłosił, że prezes nie konsultował z nim swojego planu. - Najpierw nowa emisja akcji i podwyższenie kapitału, a dopiero potem dywidenda - grzmiał minister skarbu. Z informacji "Gazety" wynika, że nieporozumienie jest skutkiem braku komunikacji między resortami: Ministerstwo Finansów nie skonsultowało się ze skarbem państwa, bo... po prostu nikt nie spodziewał się, że minister Grad może tak ostro zareagować.

Dysonans między propozycjami prezesa i właściciela banku najpierw wbił cały rynek w osłupienie, a po czym rozpętała się prawdziwa burza. Na głowę Jerzego Pruskiego posypały gromy ze strony Komisji Nadzoru Finansowego i Narodowego Banku Polskiego, które alarmowały, że po wypłaceniu dywidendy bank nie będzie w stanie kredytować polskich konsumentów i firm.

Dyskusje nad tym, co zrobić z zyskiem PKO BP, trwały do ostatniego momentu - czyli do ubiegłego wtorku, kiedy odbyło się walne banku. W ostatniej chwili skarb państwa wybrał rozwiązanie kompromisowe - postanowił, że do kieszeni akcjonariuszy trafi na razie 1 mld zł. Natomiast jesienią PKO BP wypłaci drugą dywidendę, zaliczkową, na poczet zysku za 2009 r. Stanie się tak jednak pod warunkiem, że wcześniej bank wyemituje nowe akcje i zdobędzie 5 mld zł.

Stosunki między prezesem i radą nadzorczą są rozgrzane do czerwoności - tydzień temu rada zarekomendowała akcjonariuszom zebranym na walnym, żeby nie udzielali Pruskiemu absolutorium. Brak absolutorium oznacza, że właściciele nie akceptują tego, jak prezes wywiązywał się z powierzonych mu obowiązków.

Ostatecznie prezes PKO BP absolutorium dostał, ale w kuluarach można było usłyszeć, że rada nadzorcza utraciła do prezesa zaufanie i będzie musiała się zastanowić nad formułą dalszej z nim współpracy. Sam Pruski komentarzy unikał: - Należy się koncentrować na sprawach strategicznych. To jest wielki bank i wszystko powinno być podporządkowane jego dalszemu rozwojowi.



Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos