- Jestem zdziwiony i zniesmaczony - powiedział nam Tomasz Zadroga, szef Polskiej Grupy Energetycznej, komentując artykuł w poniedziałkowej "Rzeczpospolitej".
fot. Damian Kramski / Agencja Ga
Miejsce, gdzie miała powstać polska elektrownia atomowa w Żarnowcu
Dziennik, powołując się na ekspertyzę prof. Władysława Mielczarskiego dla PGE, napisał, że cena energii produkowanej w elektrowniach atomowych, które PGE chce uruchomić po 2020 r. będzie dwukrotnie droższa niż prądu z elektrowni gazowych i węglowych. Hurtowa cena tego pierwszego miałaby wynosić aż prawie 600 zł za megawatogodzinę, a prąd z węgla wraz z uwzględnieniem kosztów zakupu uprawnień do emisji CO2 370 zł. Dziś prąd w hurcie kosztuje ok. 200 zł.
PGE wydała specjalny komunikat w tej sprawie. - Nieprawdą jest, że profesor Mielczarski wykonywał na zlecenie PGE analizę kosztów produkcji energii atomowej. Zlecenie dotyczyło prognozy cen energii elektrycznej do 2025 r. i nie zostało jeszcze skończone. - Prognozy kosztów energii atomowej są prywatną opinią prof. Mielczarskiego - głosi komunikat spółki.
- Poza tym nie rozumiem, dlaczego przyjęto takie dane - dziwi się Zadroga. - "Rzeczpospolita" napisała, że kredyt na elektrownię trzeba będzie spłacić w ciągu 15 lat, tymczasem elektrownia atomowa działa kilkadziesiąt lat i na taki okres bierze się kredyt. Równie dobrze można przyjąć, że kredyt będzie spłacony w rok i wtedy ceny prądu byłyby jeszcze wyższe - tłumaczy.
"Rzeczpospolita" napisała, że koszt budowy elektrowni jądrowej wynosi 4,5 mln euro na megawat. Zdaniem PGE jest on zawyżony o 1,5 mln euro.