- Zakres nowelizacji jest bardzo znaczący, ale gdyby nie to, że polska gospodarka tak dobrze sprawuje się w tych trudnych czasach, nowelizacja musiałaby być dalece bardziej idąca - powiedział Rostowski. Tak jak
pisaliśmy już wczoraj tegoroczne wpływy budżetowe będą niższe od planowanych o 30,1 mld zł (przy czym wpływy z podatków będą mniejsze o 46,6 mld zł), zaś deficyt, według prognoz wyniesie 27,18 mld zł, czyli o 9 mln zł więcej niż planowano.
- Od początku mówiliśmy, że jeśli będzie taka potrzeba nie będziemy się wahać przed nowelizacją - podkreślił szef resortu finansów broniąc się jednocześnie przed argumentami opozycji, że przyszła ona zbyt późno. - W grudniu przewidywaliśmy, że w połowie roku nastąpi stabilizacja światowej gospodarki i w tym momencie jesteśmy w stanie określić niezbędny zakres zmian w budżecie - powiedział minister.
Najważniejsze zmiany dotyczą znacznego obniżenia przewidywanych dochodów z podatków. Będzie ich o 46,6 mld zł mniej. Większe będą z kolei dochody z dywidend ze spółek Skarbu Państwa oraz dochody ze środków unijnych (a to dzięki ich przewalutowaniu).
Minister finansów podkreślił, że po znaczącym spadku wartości pod koniec 2008 i na początku bieżącego roku polska waluta umocni się. - Przewidujemy relatywnie łagodny, ale jednak przewidywalny i wymierny wzrost wartości złotego - powiedział minister Rostowski.
Sugestie opozycji "bezzasadne" Przy okazji ogłoszenia informacji o nowelizacji budżetu Rostowski skrytykował polityków opozycji, którzy twierdzili, że nowelizację należało zrobić wcześniej. - Sytuacja gospodarki światowej była tak niejasna i niestabilny, że nie mogliśmy w tamtym czasie w odpowiedzialny sposób określić, jaki będzie ostateczny rozmiar koniecznych oszczędności - powiedział Rostowski, dodając, że gdyby rząd nie wprowadził w styczniu oszczędności, w obecnej sytuacji byłyby one znacznie bardziej drastyczne.
Minister podkreślił też, że w chwili budowania budżetu na ten rok w grudniu 2008 Polska zakładała wzrost gospodarczy na poziomie 3,7 proc. (obecnie zakłada się, że PKB Polski w tym roku będzie minimalnie dodatnie), ale jak podkreślił, podobnie przeszacowali się Niemcy - nasz zachodni sąsiad pierwotnie przewidywał wzrost PKB w 2009 na poziomie 0,2 proc., a obecnie przewiduje się, że niemiecka gospodarka skurczy się w tym roku o ponad 6 proc.
- Pierwszy etap walki z kryzysem już za nami, drugi będzie o wiele cięższy - stwierdził minister.
Pierwsze czytanie nowelizacji ustawy budżetowej w Sejmie 14 lipca.
Podwyżka podatków to ostateczność Minister powiedział, że niezwłocznie po przeprowadzeniu noweli budżetowej przez Sejm rząd rzuci wszystkie siły do prac nad budżetem na przyszły rok. I raz jeszcze podkreślił, że podwyżka podatków w kolejnym budżecie to ostateczność. - Jesteśmy ostatnim rządem, który chciałby podwyżki podatków. Jeśli przystąpimy do tego, to tylko dlatego, że nie będzie już innych możliwości szukania oszczędności - powiedział minister dodając, że jedyna rzecz gorsza od podwyższania podatków to stworzenie sytuacji, w której "zagrożona jest stabilność finansów publicznych"
Polska pozyska dodatkowe 2 mld dolarów z obligacji We wtorek Citigroup poinformował, że Polska pozyska 2 miliardy dolarów z emisji 10-letnich obligacji denominowanych w dolarze. Denominowane w dolarach obligacje wyceniono na 290 punktów bazowych powyżej rentowności obligacji skarbowych USA.
- O tym, że to jest dobra emisja świadczy chociażby to, że jest to obligacja 10-letnia. Nawet takie kraje jak Czechy i Słowacja emitowały obligacje 5-letnie, bo emisje na dłuższe terminy są kosztowne. Więc jeśli Polska zdołała sprzedać obligacje po 290 punktów bazowych powyżej amerykańskich, to jest to bardzo dobra cena. Są różne opinie na rynku, ale moim zdaniem ta emisja to duży sukces. Nie ma teraz tak długich emisji więc trudno to porównywać. To, że zebrano 8 miliardów popytu dobrze wróży podobnym przyszłym emisjom- uważa Piotr Kołuda, dealer długu w PKO BP.
- Trzeba rozróżnić pomiędzy 'dobrymi' a 'złymi' krajami, a w tym porównaniu Polska jest 'dobrym' krajem o stabilnych fundamentach - komentuje Stefan Gruenwald z Raiffeisen Capital Management w Wiedniu.