Biznes Ludzie Pieniądze

Osiatyński: Dymisja Pruskiego to błąd

Rozmawiał Maciej Samcik
08.07.2009 , aktualizacja: 08.07.2009 20:54
A A A Drukuj
Rozmowa z prof. Jerzym Osiatyńskim, b. ministrem finansów, b. członkiem rady PKO BP
Jerzy Osiatyński
fot. Bartłomiej Dreśliński
Jerzy Osiatyński
Maciej Samcik: Dlaczego pana zdaniem prezes Pruski musiał odejść?

Nie rozumiem, z jakich powodów odwołano prezesa Pruskiego. Konflikt wokół dywidendy? Nie wyobrażam sobie, by prezes, zgłaszając swój pomysł przeznaczenia całego zysku na dywidendę, nie skonsultował go z ministrami skarbu i finansów. Jeżeli następnie stanowiska ministrów się rozeszły, to nie rozumiem, dlaczego za brak porozumienia między nimi cenę miałby płacić prezes banku? Takie konflikty powinien rozwiązywać premier rządu, a nie rada nadzorcza banku. Uważam, że nie ma merytorycznych powodów, by odwoływać prezesa. Bank dobrze sobie radzi, zebrał mnóstwo depozytów, dostarczał w zeszłym roku płynności do całego sektora bankowego. Dymisjonowanie prezesa w takiej sytuacji uważam za błąd.

Może rada zadziałała na własną rękę, jak sugeruje Ministerstwo Skarbu?

Nie wydaje mi się, by decyzja o odwołaniu prezesa banku mogła nie być skonsultowana przez radę nadzorczą z ministrem skarbu, w której minister ma aż sześciu przedstawicieli.

Kiedy możemy poznać następcę prezesa Pruskiego? Sądzi pan, że będzie duże zainteresowanie wysokiej klasy menedżerów udziałem w konkursie?

Jako członek rady nadzorczej PKO brałem udział w wielu konkursach na prezesa i członków zarządu banku i wiem, jak trudno znaleźć dobrego kandydata, biorąc pod uwagę ustawę kominową oraz warunki, w których prezes musi funkcjonować. Prezes PKO BP jest w dużo trudniejszej sytuacji niż prezesi prywatnych banków, w których nie ma tak bezpośredniego przełożenia działań właściciela na zarząd.

Dlaczego prezesi PKO BP tak często się zmieniają?

To wynika z większościowego udziału skarbu państwa.

I żeby to się zmieniło, trzeba sprywatyzować bank?

Nawet gdyby skarb państwa miał tylko 30 proc. akcji w PKO BP, też de facto sprawowałby w banku rządy. Potrzebna byłaby równocześnie zmiana struktury rady nadzorczej, zaproszenie do niej większej liczby osób reprezentujących mniejszościowych udziałowców. A także zmiana kultury zarządzania spółkami skarbu państwa, pewne samoograniczenie większościowego udziałowca.





Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos