Największy polski bank jest w przededniu skomplikowanej operacji wypłaty dywidendy i emisji nowych akcji. Powodzenie zależy od sprawności zarządzania bankiem i od zaufania instytucji grających na rynkach finansowych. A jakie mogą mieć zaufanie, gdy rada nadzorcza dokonuje niespodziewanego zamachu stanu?
Twierdzenie min. Grada, że dymisja była suwerenną decyzją rady, jest mydleniem oczu. To minister mianował większość członków rady, włącznie z przewodniczącą Marzeną Piszczek zatrudnioną w oddziale ministerstwa w
Krakowie, która najgoręcej opowiadała się za odwołaniem Pruskiego.
Wielu komentatorów uważa, że prezes Pruski padł ofiarą konfliktu w rządzie Tuska - pomiędzy ministrem finansów Jackiem Rostowskim i ministrem skarbu Gradem. Pierwszy jakoby popierał Pruskiego, drugi go zwalczał. Ale na pokładzie tego samolotu powinien być jeszcze pilot.
Gdzie, u licha, jest premier? Dlaczego dopuścił do destabilizacji w największym polskim banku w samym środku kryzysu finansowego?