Jeśli wierzyć zapewnieniom Bena Bernankego, szefa amerykańskiego banku centralnego, recesja w
USA powinna skończyć się do końca tego roku, a w przyszłym powinno nadejść ożywienie gospodarcze. Nic dziwnego, że inwestorzy na całym świecie z napięciem oczekują na kolejne dane makro, które mogłyby potwierdzić przewidywania Bernankego.
W czwartek dostali optymistyczny sygnał z Departamentu Pracy USA: w ubiegłym tygodniu zarejestrowano tylko 565 tys. nowych bezrobotnych, najmniej od stycznia tego roku. A analitycy oczekiwali nieco ponad 600 tys. Oznacza to także duży spadek w porównaniu z poprzednim tygodniem, gdy na zasiłek trafiło aż 617 tys. osób. O tak dobrym wyniku głównie przesądziły mniejsze, niż się spodziewano, zwolnienia pracowników w pogrążonym w kryzysie sektorze motoryzacyjnym. Na wieść o tym inwestorzy rozpoczęli zakupy akcji na giełdach nowojorskich i umocnił się dolar.
Za to gracze zupełnie zlekceważyli kolejną wiadomość z USA, że liczba osób stale pobierających zasiłek wzrosła o 159 tys. Bez pracy pozostaje w USA już 6,883 mln ludzi, co oznacza nowy historyczny rekord od momentu rozpoczęcia gromadzenia takich danych w 1967 r. Stopa bezrobocia wynosi już rekordowe 9,5 proc.
W ostatnich dniach globalni inwestorzy otrzymali kilka sygnałów wskazujących, że recesja słabnie nie tylko w USA, ale również w strefie euro. W największej gospodarce Eurolandu w Niemczech produkcja przemysłowa podskoczyła w maju o 3,7 proc., co zostało uznane przez ministerstwo gospodarki za oznakę, że najgorsze już minęło. Przyczyniła się do tego m.in. większa produkcja samochodów. Wcześniej
Niemcy informowali o wzroście zamówień w przemyśle, co budzi nadzieję.
- To o wiele za wcześnie, aby przesądzać, że silnik niemieckiej gospodarki zaczął znowu działać jak należy, ale jedno jest pewne: jeszcze serce bije w starym psie - powiedział analityk ING Financial Markets Carsten Brzeski.
Na razie gospodarka niemiecka się kurczy, w pierwszym kwartale
PKB spadło 3,8 proc. Rząd przewiduje spadek w skali roku rzędu 6 proc. Ale zdaniem analityków po lecie PKB może wyjść na plus. Kluczem do tego będzie
eksport, który ma decydujące znaczenie dla Niemiec. W maju eksport spadł mniej niż
import, pojawiło się 10 mld euro nadwyżki w handlu, co zostało odczytane jako przesłanka poprawy koniunktury.
- PKB może być bez zmian lub nawet lekko urosnąć w II kw. To nie jest jeszcze odbicie, to normalizacja po bardzo głębokim gospodarczym załamaniu - powiedział wczoraj agencji Reuters anonimowo wysoki przedstawiciel niemieckiego rządu. Federalne Biuro Statystyczne poda wstępne dane o PKB w II kwartale 13 sierpnia.